piątek, 27 kwietnia 2012

ROZDZIAŁ 4 CZ.2

OCZMI LILLY
- Liam to była świetna impreza. Ja już chyba pójdę – powiedziałam do solenizanta
- No, ale zostań jeszcze, proszę.
- Ale jest już późno. Jestem padnięta.
- Eee tam późno.
- Jest 2:30 w nocy.
- WOW?! Już?
- No, pójdę już. – powiedziałam zbierając się
- Lil ty już idziesz? – zapytał Zayn
- Tak. Już padam.
- To czekaj odprowadzę cie – odparł zabierając kurtkę
- To pa. – pożegnałam się
- Nara – powiedział Zayn.
Wyszliśmy z domu i szliśmy chwile w milczeniu. W końcu zabrałam głos:
- To miłe z twojej strony, że mnie odprowadzasz.
- Nie ma za co, jest późno, a sama nocą nie powinnaś chodzić – odparł.
Po paru minutach drogi ujrzałam swój dom. Nie chciałam do niego wracać, wolałam pobyć z Zaynem. Lubię jego towarzystwo. Wtedy czuje się dobrze.
- To dzięki – powiedziałam i pocałowałam go w policzek.
- Nie ma za co – odparł.
Przeszłam już przez furtkę ogrodzenia gdy usłyszałam za sobą:
‘- Lilly poczekaj – zawołał Zayn.
Tylko czekałam aż to powie. Odwróciłam się, a ciemnowłosy był już obok mnie. Patrzył mi prosto w oczy. Głębokie i przenikliwe spojrzenie. Patrzyliśmy jeszcze na siebie tak chwilę. Nagle poczułam jak mnie całuje. Miałam miliony motylków w brzuchu. Zarzuciłam mu ręce na szyję i tak się całowaliśmy. Ta chwila mogłaby trwać wiecznie lecz coś, a raczej ktoś ją przerwał. Tym kimś był mój tata:
- Angi to ty? – zapytał.
- Jak on mógł to zrobić?! W takim pięknym momencie. Ugh jak go dorwę to… nie nie mogę go zabić to mój tata. Ech takich pięknych momentów będzie pewnie więcej. – pomyślałam.
Oderwałam się od Zayna i lekko odepchnęłam od siebie.
- Tak to ja. – odpowiedziałam tacie. Wolałam teraz nie pyskować, nie chciało mi się. W siódmym niebie nie da się pyskować. Normalnie to bym mu powiedziała „Nie, Duch Święty” czy cos w tym stylu, ale przy Zaynie nie chciałam.
- To cześć, dzięki za odprowadzenie – powiedziałam do mulata i wyciągnęłam rękę. Spojrzałam w te piękne brązowe oczy i zrozumiałam, że teraz są tylko moje. Ten blask w nich bił dla mnie i tylko dla mnie. Na szczęście Zayn zrozumiał o co mi chodzi i uścisnął moja dłoń.
- Naprawdę nie ma za co – odparł.
Szybkim krokiem weszłam do domu, bo zaczęło kropić. Byłam taka szczęśliwa. Unosiłam się na małych skrzydełkach przymocowanych do moich butów.
- Kto to? –wyrwał mnie z transu tata
- No Zayn. Nie pamiętasz nieraz tutaj przychodził z resztą.
- Aha. Ale wiesz jak by co to mi zawsze wszystko możesz powiedzieć. – powiedział
- Tato przestań. A mama śpi? – zapytałam
- Tak. I ty tez już powinnaś. Piłaś coś?
- Nie. Skąd w ogóle ci to przyszło do głowy?
- Może stąd jak nieraz wracałaś ledwo trzymająca się na nogach z imprez.
- HAHA – wybuchnę łam śmiechem – nie wychodzi ci to tak dobrze jak mamie. Nie umiesz jej naśladować.
- Jak nie? Dobrze mi poszło byłem wiarygodny.
- Tak, tak. Dobranoc. – powiedziałam
- Dobranoc. Ale wiesz ten Zayn wydaje się być dobrym chłopakiem, no i wiesz taki przystojny – powiedział i poruszał brwiami
- Tato! – powiedziałam i poszłam do pokoju.
Umyłam się i położyłam do łóżka. Leżałam i rozmarzałam o Zaynie. Z moich rozmarzeń wyrwał mnie sms od… Zayna!!!
„ Dobranoc” – odpisałam:
„ Dobranoc”
„ Masz na imię Angi?”
„Tak… niestety”
„Dlaczego niestety, to bardzo piękne imię”
„Bez komentarza. Dziękuję za ten piękny pocałunek.”
„ Tak piękne dziewczyny trzeba całować co minutę”
„ To tak samo jak tak przystojnych facetów. Dobranoc.”
„Dobranoc”
Cała w skowronkach poszłam spać.
******************************
JEST!! 1049 wejść!!! Wiem, że inne co maja bloga, które maja po pare tysięcy wejśc smieją sie pod nosem i myśla " co za idjotka sie cieszy z tylu wejśc" i widac JA!!
Jak tylko zobaczyłam ile mam wejśc zaczęłam pisać az klawiatura zaczęła sie kurzyć. Przepraszam, że taki krótki, ale no patrze ponad 1000 wejśc trzeba cos dodać. Ten rozdział chcę dedykowac mojej przyjaciółcę. Ona wie o co caman. Życzę miłego czytania i dziękuje jeszcze raz. Komentarzy jest mało więc BŁAGAM KOMENTUJCIE!!!!!!
PS: Nie dodam prze weekend żadnego rozdziała, bo jutro mam wesele sąsiada, który był tak miły i nas zaprosił, ale na tym weselu w kapeli ma grać mój nauczyciel muzyki ze szkoły, którego nad życie nienawidzę. Ech nie zamęczam was moimi idjotycznymi problemami. Prwadopodobie dodam nn w poniedziałek lub wtorek.

7 komentarzy:

  1. Hahahah Tak wiem to imie jest boskie w końcu moje ;)
    haha I świetne ;**

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetnie piszesz ;)
    Zapraszam na mój blog o bromance http://1d-love-is-only-for-fols.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. http://malutka333-opowiadanie.blogspot.com zapraszam do mnie dopiero zaczyna i czeka na kolejny rozdział :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Z każdym nowym postem coraz bardziej zakochuję się w twoim opowiadaniu! Poprostu magia,odlot. Pisz dalej bo nie mogę się doczekać kolejnych!
    U mnie wreszcie 16 rozdział opowiadania
    http://69-imagination.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  5. Cudowny blogg ^^ . Czekam na kolejny rozdział

    ~Miśka . ; D

    OdpowiedzUsuń
  6. Świetne dodaj szybko kolejny :D
    NF*

    OdpowiedzUsuń
  7. Niesamowity blog. ;D
    _________________________
    http://xinfectedby1dx.blogspot.com/
    http://heartaddictedto1d.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń