OCZAMI JANE
Obudziłam się wtulona w Harrego. On jeszcze spał. Wstałam po cichu i zaczęłam się zbierać. Popatrzyłam na miskę obok łóżka ni była pusta tak jak butelka. Zeszłam do kuchni po nową wodę i jakąś aspirynę dla Harrego. W pokoju wodę postawiłam na ziemi, a tabletkę na szafce nocnej. Gdy już chciałam wychodzić usłyszałam Hazze:
- Już idziesz? Nie wiem dlaczego spałaś ze mną i mam nadzieje, że nic głupiego nie zrobiłem i w ogóle, ale nie ładnie się tak wymykać.
- Nic głupiego nie zrobiłeś i nie chciałam cie budzić. – odparłam
- Ale mnie głowa boli…
- Tam masz aspirynę – powiedziałam pokazując na szafkę
- Gdzie? Nie widzę. – odpowiedział szukając wzrokiem.
Podeszłam do niego i mu podałam. Włożył pigułkę do ust i zaczął pic wodę. Chciałam iść, ale loczek złapał mnie za rękę, pijąc dalej wodę. Czekałam tak z minutę, aż w końcu odstawił do połowy pustą butelkę.
- Dziękuję. Ech chyba muszę stwierdzić, że jesteś aniołem.
- Hahaha wiem. – zaśmiałam się
- Do mnie jest niepodobne, że jak się upije nie zrobię cos głupiego. Powiedz jeśli cos wczoraj zrobiłem. – powiedział
- No trochę, ale to nie ważne.
- Powiedź mi proszę.
- No to tak, powiedziałeś do Louisa, że jest marchewkową gnidą, a mi powiedziałeś, że mnie kochasz i…
- I?
- I chciałeś mnie całować, bo na żarty, też ci powiedziałam, że cie kocham, żebyś poszedł z Lou.
- Przepraszam cie. Mam nadzieję, że nic więcej głupiego nie zrobiłem, i że Lou tego nie będzie pamiętał.
- Miejmy nadzieję. Wczoraj był nieźle obrażony. Dobra, ja musze spadać. Cześć.
- Pa – odparł i zamknął oczy.
Na dole spotkałam Louisa. Robił cos do jedzenia.
- Dzień dobry – przywitałam się
- Hej, zjesz coś? – zapytał
- Nie dzięki, pójdę już do domu. Harry jak cos to jeszcze śpi.
- A co on mnie obchodzi?
- Nie gniewaj się na niego, był pjany. Nie wiedział co robił i co mówił.
- Jak jest pjany to właśnie mówi szczerą prawdę. Wystarczą 2 piwa, a ten już wszystko papla jak lezie.
- Myślę, że on naprawdę będzie tego żałował. Dobra ja ide papa.
- Cześć. – odpowiedział chłopak
W połowie drogi do domu zdjęłam buty, bo strasznie mnie obgryzły. Te buty maja niezły obcas. Nie wiem jak mogłam w nich wytrzymać prawie cała noc. Z resztą ja i szpilki to nierealne!
Gdy byłam już koło domu zobaczyłam, że Lilly siedzi na schodach przed drzwiami.
- Hej, a co ty tu robisz? – zapytałam
- Przyjaciółkę odwiedzić. No co zabronione? Nie no musze ci coś powiedzieć. A tak w ogóle to gdzieś ty była?
- Spałam u Harrego i Louisa, bo oni się pokłócili, a Harry był tak narąbany, że ktoś mu musiał pomóc. Drzwi są zamknięte?
- Tak. Twojego taty chyba nie ma.
- A no tak zapomniałam, że dziś pracuje. Chodź. – powiedziałam otwierając drzwi - Rozgość się, a ja się trochę ogarnę.
- Dobra.
OCZMI LILLY
Jane poszła do swojego pokoju, a ja rozsiadłam się na kanapie i włączyłam sobie telewizor. Nagle usłyszałam dzwonek do drzwi. Otworzyłam je i zobaczyłam Zayna. Na mój widok jego twarz zaczęła promieniować.
- Hej. Co ty tu robisz? – zapytałam
- A szukam mojej dziewczyny. Tak sądzę, że dziewczyny o ile się zgodzi, a mam nadzieję, że się zgodzi… - zaczął swój monolog Mulat
- Dobra, myślę, że się zgadza – powiedziałam
- Gdzie jest Jane? – zapytał
- Na górze – odparłam, a chłopak wszedł, zamknął drzwi i mnie pocałował. Jeszcze tak chwilę całowaliśmy się gdy na schodach zobaczyłam Jane. Od razu odskoczyłam od Zayna ja poparzona.
OCZAMI JANE
Zeszłam na dół, bo chciałam zobaczyć kto przyszedł. Zobaczyłam jak Lilly całuje się z Zaynem. Gdy mnie zobaczyła odskoczyła od niego. Ten zdezorientowany spojrzał na nią, a ta pokazała mu, że nie są sami.
- Cześć Zayn – przywitałam się
- No cześć – odparł.
Podeszłam do nich i im powiedziałam:
- Ale z was piękna para.
- Dzięki – odparła Lil
- Chyba to chciałaś mi powiedzieć nie? – zapytałam cicho przyjaciółkę
- No – odparła i przytuliła sie do chłopaka
- To ja wam nie przeszkadzam. Pójdę się wykapać.
Drzwi do domu się otworzyły i zobaczyłam 4 skacowanych przystojniaków.
- Część wam – przywitał się Niall
- Siemka – odparłam.
Reszta chyba nie miała siły powiedzieć symbolicznego „cześć”.
- Z was wszystkich tylko o n ma jakąś kulturę? – zapytałam pokazując na Zayna.
- Ale o co ci się rozchodzi? – zapytał Liam ściągając przeciwsłoneczne okulary
- Tylko on zadzwonił do drzwi, a jak bym sobie chodziła nago?
- To byłby bardzo miły widok – powiedział pan Marchewka.
Pokazałam mu język i poszłam do góry. Gdy się wykąpałam wyszłam z wanny i się owinęłam ręcznikiem. Podłączyłam suszarkę do gniazdka, aby sobie wysuszyć włosy. Suszarka mi się wyślizgnęła z ręki i wpadła do wanny z wodą. Światło naglę zaczęło migać, a z suszarki szły iskry. Zaczęłam piszczeć i panikować. Noga mi się poślizgnęła i teraz leżałam na podłodze.
*********************
Jest oto 5 rozdział. Dziękuję za komentarze pod tamtym rozdziałem, bardzo dodały mi powera. Ale i tak wam susze głowe KOMENTUJCIE!!!! Jeśli cos chcecie w opowiadaniu, nie wiem, żeby ktos z kim był, oczmi tego i tego. To piszcie ja postaram sie zrobic wszystko co w mojej mocy, żeby wam to opowiadanie pasowało. And KOMENTUJCIE!!
Pozdro.
poniedziałek, 30 kwietnia 2012
piątek, 27 kwietnia 2012
ROZDZIAŁ 4 CZ.2
OCZMI LILLY
- Liam to była świetna impreza. Ja już chyba pójdę – powiedziałam do solenizanta
- No, ale zostań jeszcze, proszę.
- Ale jest już późno. Jestem padnięta.
- Eee tam późno.
- Jest 2:30 w nocy.
- WOW?! Już?
- No, pójdę już. – powiedziałam zbierając się
- Lil ty już idziesz? – zapytał Zayn
- Tak. Już padam.
- To czekaj odprowadzę cie – odparł zabierając kurtkę
- To pa. – pożegnałam się
- Nara – powiedział Zayn.
Wyszliśmy z domu i szliśmy chwile w milczeniu. W końcu zabrałam głos:
- To miłe z twojej strony, że mnie odprowadzasz.
- Nie ma za co, jest późno, a sama nocą nie powinnaś chodzić – odparł.
Po paru minutach drogi ujrzałam swój dom. Nie chciałam do niego wracać, wolałam pobyć z Zaynem. Lubię jego towarzystwo. Wtedy czuje się dobrze.
- To dzięki – powiedziałam i pocałowałam go w policzek.
- Nie ma za co – odparł.
Przeszłam już przez furtkę ogrodzenia gdy usłyszałam za sobą:
‘- Lilly poczekaj – zawołał Zayn.
Tylko czekałam aż to powie. Odwróciłam się, a ciemnowłosy był już obok mnie. Patrzył mi prosto w oczy. Głębokie i przenikliwe spojrzenie. Patrzyliśmy jeszcze na siebie tak chwilę. Nagle poczułam jak mnie całuje. Miałam miliony motylków w brzuchu. Zarzuciłam mu ręce na szyję i tak się całowaliśmy. Ta chwila mogłaby trwać wiecznie lecz coś, a raczej ktoś ją przerwał. Tym kimś był mój tata:
- Angi to ty? – zapytał.
- Jak on mógł to zrobić?! W takim pięknym momencie. Ugh jak go dorwę to… nie nie mogę go zabić to mój tata. Ech takich pięknych momentów będzie pewnie więcej. – pomyślałam.
Oderwałam się od Zayna i lekko odepchnęłam od siebie.
- Tak to ja. – odpowiedziałam tacie. Wolałam teraz nie pyskować, nie chciało mi się. W siódmym niebie nie da się pyskować. Normalnie to bym mu powiedziała „Nie, Duch Święty” czy cos w tym stylu, ale przy Zaynie nie chciałam.
- To cześć, dzięki za odprowadzenie – powiedziałam do mulata i wyciągnęłam rękę. Spojrzałam w te piękne brązowe oczy i zrozumiałam, że teraz są tylko moje. Ten blask w nich bił dla mnie i tylko dla mnie. Na szczęście Zayn zrozumiał o co mi chodzi i uścisnął moja dłoń.
- Naprawdę nie ma za co – odparł.
Szybkim krokiem weszłam do domu, bo zaczęło kropić. Byłam taka szczęśliwa. Unosiłam się na małych skrzydełkach przymocowanych do moich butów.
- Kto to? –wyrwał mnie z transu tata
- No Zayn. Nie pamiętasz nieraz tutaj przychodził z resztą.
- Aha. Ale wiesz jak by co to mi zawsze wszystko możesz powiedzieć. – powiedział
- Tato przestań. A mama śpi? – zapytałam
- Tak. I ty tez już powinnaś. Piłaś coś?
- Nie. Skąd w ogóle ci to przyszło do głowy?
- Może stąd jak nieraz wracałaś ledwo trzymająca się na nogach z imprez.
- HAHA – wybuchnę łam śmiechem – nie wychodzi ci to tak dobrze jak mamie. Nie umiesz jej naśladować.
- Jak nie? Dobrze mi poszło byłem wiarygodny.
- Tak, tak. Dobranoc. – powiedziałam
- Dobranoc. Ale wiesz ten Zayn wydaje się być dobrym chłopakiem, no i wiesz taki przystojny – powiedział i poruszał brwiami
- Tato! – powiedziałam i poszłam do pokoju.
Umyłam się i położyłam do łóżka. Leżałam i rozmarzałam o Zaynie. Z moich rozmarzeń wyrwał mnie sms od… Zayna!!!
„ Dobranoc” – odpisałam:
„ Dobranoc”
„ Masz na imię Angi?”
„Tak… niestety”
„Dlaczego niestety, to bardzo piękne imię”
„Bez komentarza. Dziękuję za ten piękny pocałunek.”
„ Tak piękne dziewczyny trzeba całować co minutę”
„ To tak samo jak tak przystojnych facetów. Dobranoc.”
„Dobranoc”
Cała w skowronkach poszłam spać.
******************************
JEST!! 1049 wejść!!! Wiem, że inne co maja bloga, które maja po pare tysięcy wejśc smieją sie pod nosem i myśla " co za idjotka sie cieszy z tylu wejśc" i widac JA!!
Jak tylko zobaczyłam ile mam wejśc zaczęłam pisać az klawiatura zaczęła sie kurzyć. Przepraszam, że taki krótki, ale no patrze ponad 1000 wejśc trzeba cos dodać. Ten rozdział chcę dedykowac mojej przyjaciółcę. Ona wie o co caman. Życzę miłego czytania i dziękuje jeszcze raz. Komentarzy jest mało więc BŁAGAM KOMENTUJCIE!!!!!!
PS: Nie dodam prze weekend żadnego rozdziała, bo jutro mam wesele sąsiada, który był tak miły i nas zaprosił, ale na tym weselu w kapeli ma grać mój nauczyciel muzyki ze szkoły, którego nad życie nienawidzę. Ech nie zamęczam was moimi idjotycznymi problemami. Prwadopodobie dodam nn w poniedziałek lub wtorek.
- Liam to była świetna impreza. Ja już chyba pójdę – powiedziałam do solenizanta
- No, ale zostań jeszcze, proszę.
- Ale jest już późno. Jestem padnięta.
- Eee tam późno.
- Jest 2:30 w nocy.
- WOW?! Już?
- No, pójdę już. – powiedziałam zbierając się
- Lil ty już idziesz? – zapytał Zayn
- Tak. Już padam.
- To czekaj odprowadzę cie – odparł zabierając kurtkę
- To pa. – pożegnałam się
- Nara – powiedział Zayn.
Wyszliśmy z domu i szliśmy chwile w milczeniu. W końcu zabrałam głos:
- To miłe z twojej strony, że mnie odprowadzasz.
- Nie ma za co, jest późno, a sama nocą nie powinnaś chodzić – odparł.
Po paru minutach drogi ujrzałam swój dom. Nie chciałam do niego wracać, wolałam pobyć z Zaynem. Lubię jego towarzystwo. Wtedy czuje się dobrze.
- To dzięki – powiedziałam i pocałowałam go w policzek.
- Nie ma za co – odparł.
Przeszłam już przez furtkę ogrodzenia gdy usłyszałam za sobą:
‘- Lilly poczekaj – zawołał Zayn.
Tylko czekałam aż to powie. Odwróciłam się, a ciemnowłosy był już obok mnie. Patrzył mi prosto w oczy. Głębokie i przenikliwe spojrzenie. Patrzyliśmy jeszcze na siebie tak chwilę. Nagle poczułam jak mnie całuje. Miałam miliony motylków w brzuchu. Zarzuciłam mu ręce na szyję i tak się całowaliśmy. Ta chwila mogłaby trwać wiecznie lecz coś, a raczej ktoś ją przerwał. Tym kimś był mój tata:
- Angi to ty? – zapytał.
- Jak on mógł to zrobić?! W takim pięknym momencie. Ugh jak go dorwę to… nie nie mogę go zabić to mój tata. Ech takich pięknych momentów będzie pewnie więcej. – pomyślałam.
Oderwałam się od Zayna i lekko odepchnęłam od siebie.
- Tak to ja. – odpowiedziałam tacie. Wolałam teraz nie pyskować, nie chciało mi się. W siódmym niebie nie da się pyskować. Normalnie to bym mu powiedziała „Nie, Duch Święty” czy cos w tym stylu, ale przy Zaynie nie chciałam.
- To cześć, dzięki za odprowadzenie – powiedziałam do mulata i wyciągnęłam rękę. Spojrzałam w te piękne brązowe oczy i zrozumiałam, że teraz są tylko moje. Ten blask w nich bił dla mnie i tylko dla mnie. Na szczęście Zayn zrozumiał o co mi chodzi i uścisnął moja dłoń.
- Naprawdę nie ma za co – odparł.
Szybkim krokiem weszłam do domu, bo zaczęło kropić. Byłam taka szczęśliwa. Unosiłam się na małych skrzydełkach przymocowanych do moich butów.
- Kto to? –wyrwał mnie z transu tata
- No Zayn. Nie pamiętasz nieraz tutaj przychodził z resztą.
- Aha. Ale wiesz jak by co to mi zawsze wszystko możesz powiedzieć. – powiedział
- Tato przestań. A mama śpi? – zapytałam
- Tak. I ty tez już powinnaś. Piłaś coś?
- Nie. Skąd w ogóle ci to przyszło do głowy?
- Może stąd jak nieraz wracałaś ledwo trzymająca się na nogach z imprez.
- HAHA – wybuchnę łam śmiechem – nie wychodzi ci to tak dobrze jak mamie. Nie umiesz jej naśladować.
- Jak nie? Dobrze mi poszło byłem wiarygodny.
- Tak, tak. Dobranoc. – powiedziałam
- Dobranoc. Ale wiesz ten Zayn wydaje się być dobrym chłopakiem, no i wiesz taki przystojny – powiedział i poruszał brwiami
- Tato! – powiedziałam i poszłam do pokoju.
Umyłam się i położyłam do łóżka. Leżałam i rozmarzałam o Zaynie. Z moich rozmarzeń wyrwał mnie sms od… Zayna!!!
„ Dobranoc” – odpisałam:
„ Dobranoc”
„ Masz na imię Angi?”
„Tak… niestety”
„Dlaczego niestety, to bardzo piękne imię”
„Bez komentarza. Dziękuję za ten piękny pocałunek.”
„ Tak piękne dziewczyny trzeba całować co minutę”
„ To tak samo jak tak przystojnych facetów. Dobranoc.”
„Dobranoc”
Cała w skowronkach poszłam spać.
******************************
JEST!! 1049 wejść!!! Wiem, że inne co maja bloga, które maja po pare tysięcy wejśc smieją sie pod nosem i myśla " co za idjotka sie cieszy z tylu wejśc" i widac JA!!
Jak tylko zobaczyłam ile mam wejśc zaczęłam pisać az klawiatura zaczęła sie kurzyć. Przepraszam, że taki krótki, ale no patrze ponad 1000 wejśc trzeba cos dodać. Ten rozdział chcę dedykowac mojej przyjaciółcę. Ona wie o co caman. Życzę miłego czytania i dziękuje jeszcze raz. Komentarzy jest mało więc BŁAGAM KOMENTUJCIE!!!!!!
PS: Nie dodam prze weekend żadnego rozdziała, bo jutro mam wesele sąsiada, który był tak miły i nas zaprosił, ale na tym weselu w kapeli ma grać mój nauczyciel muzyki ze szkoły, którego nad życie nienawidzę. Ech nie zamęczam was moimi idjotycznymi problemami. Prwadopodobie dodam nn w poniedziałek lub wtorek.
środa, 25 kwietnia 2012
ROZDZIAŁ 3
NASTĘPNEGO DNIA
Obudził mnie dźwięk przychodzącego sms-a. Jego treść brzmiała tak:
„ Idziemy dzisiaj na kręgle? Cała paczką? Harry X.”
„ Jasne o której?” – opisałam
„ Będziemy po was o 12:00”
„ To wpadnijcie do mnie na obiad. Będzie cos Polskiego.”
„ Ok. Tylko zrób dużo Niall lubi, nie przepraszam kocha jeść”
„ Dobra to wpadajcie”.
Około 10:00 zaczęłam z tata lepić pierogi. Wyszło ich dość dużo no, ale jak wpadnie do mnie 6 głodomorów, no bo chłopaki i Lilly. Ona też lubi jeść więc… Punktualnie o 12:00 zadzwonił dzwonek do drzwi. Zaprosiłam gości do środka i z każdym się przywitałam.
- Chodźcie pierogi stygną – powiedziałam
- Nie wiem co to jest, ale brzmi smakowicie – odparł Niall
Wszyscy zasiedli do stołu, tata ze mną podawał talerze. Każdy na widok dania uśmiechał się i oblizywał.
- Ładnie pachnie. Z czym to? – zapytał Harry
- Z truskawkami. To przepis mojej babci.
- Pychaaaaa – powiedział Niall z pełna buzią.
Po obiedzie ubraliśmy się i wyszliśmy na kręgle.
KRĘGIELNIA
- Nigdy nie umiałam tym czymś rzucać – powiedziałam zrezygnowana po nieudanym zagraniu.
- Musisz tylko poćwiczyć. Zobacz. – powiedział Liam i rzucił kulą. Wszystkie kręgle zbił. Postanowiłam go naśladować. Wzięłam kulę i stanęłam przed rozbiegiem. Zamachnęłam się i nie puściłam kuli przez co się przewróciłam. Leżałam na torze nie odzywając się i słuchając jak reszta się śmieje.
- Widzicie mówiłam, że w te klocki jestem do bani – powiedziałam wstając
- No, ale kule się puszcza – powiedział Lou
- Ja już nie mam do tego siły – odparłam i rzuciłam kulę na tor. Jakimś cudem wszystkie kręgle zbiłam.
- Tak to się ludzie robi – powiedziałam.
Wszyscy wybuchnę li głośnym śmiechem. Po kręglach pojechaliśmy do kina. Chłopaki wybrali jakiś horror. Zobaczyłam, że Lilly delikatnie się przytulała do Zayna. Ja siedziałam nie wzruszona potokami krwi i latającymi odłamkami ludzkich ciał. To tylko fikcja. Jednak w połowie filmu mimo wszystko zaczęłam się bać. Nie chciałam się do nikogo przytulać więc postanowiłam uciąć sobie drzemkę. Obudziła mnie Lilly, że to już koniec filmu. Wróciłam do domu o 21:30. Umyłam się i przebrałam w piżamę. Już zasypiałam gdy dostałam sms-a od Harrego:
„Dobranoc”, a ja odpisałam:
„Dobranoc. Dziękuje za miły dzień.”
„ A my za piorgi”
„ Za pierogi i nie ma za co”
3 MIESIĄCE PÓŹNIEJ
- Jane masz gościa – usłyszałam z dołu głos taty
- Już idę – oparłam i zeszłam po schodach
- Część Jane – przywitała się Lilly
- Hej – odpowiedziałam
- Ubieraj się musimy kupić cos Liamowi na urodziny.
- No. To ja ide tato pa! – wykrzyczałam i wyszłam.
Jest sierpień końcówka wakacji. Pogoda jest piękna, ciepło, słońce. Solenizantowi kupiłyśmy mały drobiazg i dodałyśmy zdjęcie całej naszej paczusi. Wieczorem miała być impreza. Kupiłam sobie sukienkę chociaż nie wiem czemu. Nie lubię sukienek, ani spódnic.
WIECZOREM
- No to za Liama! – wzniósł toast Louis
- Za Liama! – powtórzyli inni za Louisem. Wszyscy postukaliśmy się szklankami. Chłopaki pili alkohol, a my z Lilly soki, chociaż wiem, że ona sobie dolała czegoś. Na imprezę przyszło jeszcze parę ludzi. Około 1:00 Harry był tak zalany, że postanowiliśmy z Louisem go wziąć do domu. Lou tez był pjany , ale jeszcze trzymał się na nogach.
- Lilly ja już idę. Muszę tego pijaczynę zawlec do domu – powiedziałam i pokazałam głową Hazzę siedzącego na kanapie – i sama tez już pójdę, a ty idziesz?
- Nie, ja jeszcze zostanę – powiedziała i kiwnęłam głowa w stronę Zayna
- Aahhhaaaa – powiedziałam i poszłam w kierunku Harrego.
- Chodź Hazzuś idziemy do domciu – powiedziałam biorąc go za rękę – Lou weź mi pomóż!
- Już idę – powiedział.
Wzięliśmy Hazze i wyszliśmy.
- A co to już koniec im… imprezy? – zapytał loczek
- Jak dla ciebie już tak – powiedziałam.
Gdy byliśmy już pod domem chłopaków, Tommilson zostawił mnie z loczkiem, aby otworzyć drzwi. 0 mało co razem z Harrym nie przewrócilibyśmy się przez nierównowagę Hazzy.
- Chodź Harry idziemy – powiedział Louis biorąc nietrzeźwego za rękę
- Spadaj ty marchewkowa gnido ja chce iść z Jane – powiedział do przyjaciela – a wiesz, że ja cie kocham – zwrócił się do mnie
- Tak, ja ciebie też – powiedziałam na żarty, a on to potraktował na serio i chciał mnie całować
- Lou pomóż! – zawołałam, ale Louis się obraził i poszedł do środka – Dobra Harry będziemy6 się całować jak będziesz trzeźwy.
- O serio? – zapytał i stanął równo próbując się nie chwiać i powiedział – Już.
- Hola hola. Na serio wytrzeźwiej – powiedziałam.
Zawlokłam go do pokoju i ułożyłam na łóżku ściągając buty.
- Wiesz co, zaraz będę rzygał – powiedział wstając
- Chodź szybko do łazienki – pociągnęłam go i zaprowadziłam do łazienki. Ledwie co doszliśmy do kibla, a ten już rzygał. Zostawiłam go tak i poszłam szybko po wodę. Gdy wróciłam Harry dalej miał głowę w sedesie.
- Masz – powiedziałam podając mu wodę. Harry wypłukał usta i oparł się o kafelki. Siedział tak z dobre 5 minut. Doszłam do wniosku, że już chyba koniec. Zaprowadziłam go z powrotem do łóżka. Ułożyłam loczka na boku, żeby się przypadkiem swoimi wymiocinami nie udławił. Obok na ziemi ustawiłam miskę i wodę. Już miałam wychodzić gdy Harry się odezwał:
- Zostań ze mną proszę.
- Chyba dla twojego bezpieczeństwa lepiej zostanę.
- Dzięki – odparł
- Ech nie ma za co – powiedziałam i zaczynałam się wygodnie rozkładac na dużym fotelu.
- Nie mów mi, że będziesz tam spać.
- No, a gdzie niby?
- Chodź do mnie.
- Ale tu jest wygodnie.
- Nie pozwolę ci spać tam, chodź.
- No ale…
- Żadne, ale chodź. Będziesz mieć krzywy kręgosłup.
- Ale…
- No chodź.
- Ech no dobra. – powiedziałam i ległam koło Hazzy.
*************************
Oto i 3 rozdział 2 części. Mam nadzieję, że wam sie podoba. Dziękuje wam za te 5 komentarzy przy tamtym rozdziale chociaż wiem, że stać was na więcej. No nic innego zostało tylko życzyć miłego czytania;)
PS: KOMENTUJCIE!!!!!!!!!
Obudził mnie dźwięk przychodzącego sms-a. Jego treść brzmiała tak:
„ Idziemy dzisiaj na kręgle? Cała paczką? Harry X.”
„ Jasne o której?” – opisałam
„ Będziemy po was o 12:00”
„ To wpadnijcie do mnie na obiad. Będzie cos Polskiego.”
„ Ok. Tylko zrób dużo Niall lubi, nie przepraszam kocha jeść”
„ Dobra to wpadajcie”.
Około 10:00 zaczęłam z tata lepić pierogi. Wyszło ich dość dużo no, ale jak wpadnie do mnie 6 głodomorów, no bo chłopaki i Lilly. Ona też lubi jeść więc… Punktualnie o 12:00 zadzwonił dzwonek do drzwi. Zaprosiłam gości do środka i z każdym się przywitałam.
- Chodźcie pierogi stygną – powiedziałam
- Nie wiem co to jest, ale brzmi smakowicie – odparł Niall
Wszyscy zasiedli do stołu, tata ze mną podawał talerze. Każdy na widok dania uśmiechał się i oblizywał.
- Ładnie pachnie. Z czym to? – zapytał Harry
- Z truskawkami. To przepis mojej babci.
- Pychaaaaa – powiedział Niall z pełna buzią.
Po obiedzie ubraliśmy się i wyszliśmy na kręgle.
KRĘGIELNIA
- Nigdy nie umiałam tym czymś rzucać – powiedziałam zrezygnowana po nieudanym zagraniu.
- Musisz tylko poćwiczyć. Zobacz. – powiedział Liam i rzucił kulą. Wszystkie kręgle zbił. Postanowiłam go naśladować. Wzięłam kulę i stanęłam przed rozbiegiem. Zamachnęłam się i nie puściłam kuli przez co się przewróciłam. Leżałam na torze nie odzywając się i słuchając jak reszta się śmieje.
- Widzicie mówiłam, że w te klocki jestem do bani – powiedziałam wstając
- No, ale kule się puszcza – powiedział Lou
- Ja już nie mam do tego siły – odparłam i rzuciłam kulę na tor. Jakimś cudem wszystkie kręgle zbiłam.
- Tak to się ludzie robi – powiedziałam.
Wszyscy wybuchnę li głośnym śmiechem. Po kręglach pojechaliśmy do kina. Chłopaki wybrali jakiś horror. Zobaczyłam, że Lilly delikatnie się przytulała do Zayna. Ja siedziałam nie wzruszona potokami krwi i latającymi odłamkami ludzkich ciał. To tylko fikcja. Jednak w połowie filmu mimo wszystko zaczęłam się bać. Nie chciałam się do nikogo przytulać więc postanowiłam uciąć sobie drzemkę. Obudziła mnie Lilly, że to już koniec filmu. Wróciłam do domu o 21:30. Umyłam się i przebrałam w piżamę. Już zasypiałam gdy dostałam sms-a od Harrego:
„Dobranoc”, a ja odpisałam:
„Dobranoc. Dziękuje za miły dzień.”
„ A my za piorgi”
„ Za pierogi i nie ma za co”
3 MIESIĄCE PÓŹNIEJ
- Jane masz gościa – usłyszałam z dołu głos taty
- Już idę – oparłam i zeszłam po schodach
- Część Jane – przywitała się Lilly
- Hej – odpowiedziałam
- Ubieraj się musimy kupić cos Liamowi na urodziny.
- No. To ja ide tato pa! – wykrzyczałam i wyszłam.
Jest sierpień końcówka wakacji. Pogoda jest piękna, ciepło, słońce. Solenizantowi kupiłyśmy mały drobiazg i dodałyśmy zdjęcie całej naszej paczusi. Wieczorem miała być impreza. Kupiłam sobie sukienkę chociaż nie wiem czemu. Nie lubię sukienek, ani spódnic.
WIECZOREM
- No to za Liama! – wzniósł toast Louis
- Za Liama! – powtórzyli inni za Louisem. Wszyscy postukaliśmy się szklankami. Chłopaki pili alkohol, a my z Lilly soki, chociaż wiem, że ona sobie dolała czegoś. Na imprezę przyszło jeszcze parę ludzi. Około 1:00 Harry był tak zalany, że postanowiliśmy z Louisem go wziąć do domu. Lou tez był pjany , ale jeszcze trzymał się na nogach.
- Lilly ja już idę. Muszę tego pijaczynę zawlec do domu – powiedziałam i pokazałam głową Hazzę siedzącego na kanapie – i sama tez już pójdę, a ty idziesz?
- Nie, ja jeszcze zostanę – powiedziała i kiwnęłam głowa w stronę Zayna
- Aahhhaaaa – powiedziałam i poszłam w kierunku Harrego.
- Chodź Hazzuś idziemy do domciu – powiedziałam biorąc go za rękę – Lou weź mi pomóż!
- Już idę – powiedział.
Wzięliśmy Hazze i wyszliśmy.
- A co to już koniec im… imprezy? – zapytał loczek
- Jak dla ciebie już tak – powiedziałam.
Gdy byliśmy już pod domem chłopaków, Tommilson zostawił mnie z loczkiem, aby otworzyć drzwi. 0 mało co razem z Harrym nie przewrócilibyśmy się przez nierównowagę Hazzy.
- Chodź Harry idziemy – powiedział Louis biorąc nietrzeźwego za rękę
- Spadaj ty marchewkowa gnido ja chce iść z Jane – powiedział do przyjaciela – a wiesz, że ja cie kocham – zwrócił się do mnie
- Tak, ja ciebie też – powiedziałam na żarty, a on to potraktował na serio i chciał mnie całować
- Lou pomóż! – zawołałam, ale Louis się obraził i poszedł do środka – Dobra Harry będziemy6 się całować jak będziesz trzeźwy.
- O serio? – zapytał i stanął równo próbując się nie chwiać i powiedział – Już.
- Hola hola. Na serio wytrzeźwiej – powiedziałam.
Zawlokłam go do pokoju i ułożyłam na łóżku ściągając buty.
- Wiesz co, zaraz będę rzygał – powiedział wstając
- Chodź szybko do łazienki – pociągnęłam go i zaprowadziłam do łazienki. Ledwie co doszliśmy do kibla, a ten już rzygał. Zostawiłam go tak i poszłam szybko po wodę. Gdy wróciłam Harry dalej miał głowę w sedesie.
- Masz – powiedziałam podając mu wodę. Harry wypłukał usta i oparł się o kafelki. Siedział tak z dobre 5 minut. Doszłam do wniosku, że już chyba koniec. Zaprowadziłam go z powrotem do łóżka. Ułożyłam loczka na boku, żeby się przypadkiem swoimi wymiocinami nie udławił. Obok na ziemi ustawiłam miskę i wodę. Już miałam wychodzić gdy Harry się odezwał:
- Zostań ze mną proszę.
- Chyba dla twojego bezpieczeństwa lepiej zostanę.
- Dzięki – odparł
- Ech nie ma za co – powiedziałam i zaczynałam się wygodnie rozkładac na dużym fotelu.
- Nie mów mi, że będziesz tam spać.
- No, a gdzie niby?
- Chodź do mnie.
- Ale tu jest wygodnie.
- Nie pozwolę ci spać tam, chodź.
- No ale…
- Żadne, ale chodź. Będziesz mieć krzywy kręgosłup.
- Ale…
- No chodź.
- Ech no dobra. – powiedziałam i ległam koło Hazzy.
*************************
Oto i 3 rozdział 2 części. Mam nadzieję, że wam sie podoba. Dziękuje wam za te 5 komentarzy przy tamtym rozdziale chociaż wiem, że stać was na więcej. No nic innego zostało tylko życzyć miłego czytania;)
PS: KOMENTUJCIE!!!!!!!!!
poniedziałek, 23 kwietnia 2012
ROZDZIAŁ2 CZ.2
Wszyscy wybuchnęli głośnym śmiechem, łącznie z Harrym.
- Nic się nie stało – powiedział przez śmiech.
Usiadłam obok Lilly i się nie odzywałam. Wolałam teraz nic nie mówić, ani nic dotykać. Mój pech może wszystko. Nagle limuzyna się zatrzymała.
-Robi zawieź je pod tylne wejście i karz ochroniarzowi zaprowadzić do naszej garderoby – powiedział Lou
- Ale jak to? – zapytałam
- Chyba musisz się przebrać Yyy jak ci w ogóle na imię? –powiedział Liam
- Jane, a to Lilly, a no tak musze chyba – odparłam
- No to do zobaczenia – rzucił Harry wysiadając.
Gdy wszyscy wysiedli drzwi się zamknęły, a limuzyna ruszyła. Popatrzyłam na Lilly wielkimi oczami. Siedziała jak sparaliżowana, ale uśmiechnięta.
- Ej co ci? – zapytałam machając jej dłonią przed twarzą.
- Nie mogę uwierzyć, że idziemy na koncert One Direction, że jechałyśmy z nimi w limuzynie i pójdziemy do ich garderoby i to wszystko dzięki tobie – powiedziała.
Ja się zaśmiałam i jak to miałam w zwyczaju lekko dałam jej z liścia, żeby się „obudziła”. Limuzyna się zatrzymała. Z Lilly popatrzyłyśmy na siebie, a drzwi się otworzyły. Wysiadłam, a za mną moja przyjaciółka. Przed drzwiami stał dobrze zbudowany mężczyzna. Bez słowa otworzył nam drzwi do budynku, a my weszłyśmy. Czekał na nas drugi ochroniarz.
- Proszę tędy – rzekł kierując się korytarzem. Poszyłyśmy posłusznie. Po paru metrach mężczyzna skierował się w pierwsze drzwi po prawej.
- Proszę, chłopaki zaraz przyjdą – powiedział wpuszczając nas do pomieszczenie i zamykając za nami drzwi. Garderoba była duża. Było w niej pełno ubrań i parę lusterek. Większe i mniejsze. Były też kanapy, perę foteli, telewizor i stolik.
- Wow, nieźle – powiedziałam
- To mało powiedziane, o ale ubrań! Muszę je zobaczyć! – wykrzyczała podniecona Lil rzucając się na wieszaki pełne męskich ubrań. Ja usiadłam na kanapie i patrzyłam jak moja przyjaciółka robi z siebie id jotkę.
- Myślisz, że mnie zamknął jak wezmę sobie jedna bejsbolówkę Zayna? – zapytała mnie trzymając czerwono-biała bejsbolówkę w ręce.
- Tak, wsadzą cie do więzienia, to kradzież matole.
Po 10 minutach do garderoby weszli chłopaki.
- Część dziewczyny! – wykrzyczał Niall wchodząc
- Siemka – odparła Lilly
- A ty czemu jeszcze nie przebrana? – zapytał Louis
- Jak widzisz moja zwariowana kumpela cos dla mnie szuka – odparłam
- Nie mów, że będziesz chodzić w męskich ubraniach, chociaż dziewczyny słodko wyglądają w za dużych koszulkach, ale nasze stylistki maiły ci coś przynieść – rzekł Zayn
- A to jeszcze nie przyniosły – odparłam.
W tym momencie rozległo się pukanie do drzwi. Otworzył je Liam.
- Część, przyniosłam te ubrania dla dziewczyny – rzekł kobiecy miły głos
- O to dobrze – odparł Liam biorąc ubranie
- A wami zaraz się zajmiemy – powiedziała i poszła
- No to mamy cos dla ciebie – powiedział dając mi ubranie. Przyjrzałam się i był to cały top. Buty, rurki, t-shirt, marynarka i torebka.
- Ale mi by wystarczył tylko t-shirt – powiedziałam
- Nie marudź tylko zakładaj – odparł Liam
- A gdzie jest przebieralnia? Czy cos takiego? – zapytałam
- Mamy dla was osobny pokój, chodźcie – odezwał się Niall
- Własny pokój? A my to co One Direction? – zapytała Lilly
- Ale jesteście ich wyjątkowymi gośćmi – powiedział Zayn uśmiechając się
Niall zaprowadził nas do pokoju podobnie urządzonego do ich garderoby. Przebrałam się i poszłam do „bufetu” tak na to mówili, ale był to po prostu automat z jedzeniem. Gdy kupiłam przekąskę zmierzałam do „naszej” garderoby. Weszłam i zobaczyłam Harrego bez koszulki. Stanęłam jak wryta. Ciało miał nawet nieźle zbudowane.
- Przepraszam pomyliłam drzwi.
- Nic się nie stało – odparł loczek uśmiechając się
- Zawsze jak coś zrobię to nic się nie stało, nie udawaj, że masz stalowe nerwy – powiedziałam.
Dobrze, że w pokoju był Hazza bez chłopaków, bo nie wiem jak by to się potoczyło i pewnie wyszłabym znowu na idjotkę.
- No, ale naprawdę nic się nie stało.
- Przed fanami musiałeś wyglądać jakbyś nie zdążył do ubikacji i nic się nie stało? Zobaczyłam cie prawie nago i twoje 4 sutki i nic się nie stało?
- Naprawdę nic.
- Nie mam siły już się kłócić. Idę i na pewno jesteś chodź trochę wkurzony. Wiem kiedy wkurzam ludzi. Dobra ide jeszcze raz przepraszam – powiedziałam i wyszłam.
Na koncercie świetnie się bawiłyśmy. Piosenkę ”More That This” Harry zadedykował pewnej fance, która obchodzi dzisiaj urodziny i popatrzył na mnie.
- Gadałaś im? – zapytałam Lilly
- Wiesz, że jak się denerwuje to gadam jak najęta – odparła
- I tak cie kocham – powiedziałam i ja przytuliłam.
Po koncercie chłopaki nie chcieli nas wypuścić i wzięli nas na pizzę. Około 23:00 byliśmy już pod moim domem.
- Dzięki chłopaki i tobie Lilly to były najlepsze urodziny jakie miałam – powiedziałam i przytuliłam każdego.
- Czekaj, daj nam twój numer musimy taki wypad powtórzyć i ty Lilly tez nam daj – rzekł Zayn
- No dobra piszcie (numer telefonu), proszę
- A teraz ty Lilly – odezwał się Niall
- (numer telefonu) – podała im. Lilly była już bardzo zmęczona widać to było po niej, bo się mało odzywała. W wróciłam do domu i się umyłam. Już leżałam w łóżku gdy dostałam sms-a:
„Życzę słodkich snów. Dobranoc Harry X.” Od razu odpisałam:
„Dziękuję i nawzajem” po chwili odpisał
„ Zobaczymy się jutro?”
„ Nie wiem. Zobaczymy” odpisałam i zgasiłam światło. Po 5 minutach dostałam 5 sms-ów pod rząd:
„ Dobranoc Zayn” – odpisałam:
„ Dobranoc” resztę sms-ów było o podobnej treści od reszty chłopaków (oprócz Harrego) i Lilly:
„Laska jesteś zajebista. Dobranoc” odpisałam jej
„Wiem. Dobranoc” Oczywiście chłopakom tez odpisałam.
********************************
I jak podoba sie? Komentujcie i wyrażajcie swoją opinię. Przepraszam, że tak długo, ale ostatnio mam dużo nauki, zrozumcie mnie. Więc życze miłego czytania:)
Pozdrawiam;)
- Nic się nie stało – powiedział przez śmiech.
Usiadłam obok Lilly i się nie odzywałam. Wolałam teraz nic nie mówić, ani nic dotykać. Mój pech może wszystko. Nagle limuzyna się zatrzymała.
-Robi zawieź je pod tylne wejście i karz ochroniarzowi zaprowadzić do naszej garderoby – powiedział Lou
- Ale jak to? – zapytałam
- Chyba musisz się przebrać Yyy jak ci w ogóle na imię? –powiedział Liam
- Jane, a to Lilly, a no tak musze chyba – odparłam
- No to do zobaczenia – rzucił Harry wysiadając.
Gdy wszyscy wysiedli drzwi się zamknęły, a limuzyna ruszyła. Popatrzyłam na Lilly wielkimi oczami. Siedziała jak sparaliżowana, ale uśmiechnięta.
- Ej co ci? – zapytałam machając jej dłonią przed twarzą.
- Nie mogę uwierzyć, że idziemy na koncert One Direction, że jechałyśmy z nimi w limuzynie i pójdziemy do ich garderoby i to wszystko dzięki tobie – powiedziała.
Ja się zaśmiałam i jak to miałam w zwyczaju lekko dałam jej z liścia, żeby się „obudziła”. Limuzyna się zatrzymała. Z Lilly popatrzyłyśmy na siebie, a drzwi się otworzyły. Wysiadłam, a za mną moja przyjaciółka. Przed drzwiami stał dobrze zbudowany mężczyzna. Bez słowa otworzył nam drzwi do budynku, a my weszłyśmy. Czekał na nas drugi ochroniarz.
- Proszę tędy – rzekł kierując się korytarzem. Poszyłyśmy posłusznie. Po paru metrach mężczyzna skierował się w pierwsze drzwi po prawej.
- Proszę, chłopaki zaraz przyjdą – powiedział wpuszczając nas do pomieszczenie i zamykając za nami drzwi. Garderoba była duża. Było w niej pełno ubrań i parę lusterek. Większe i mniejsze. Były też kanapy, perę foteli, telewizor i stolik.
- Wow, nieźle – powiedziałam
- To mało powiedziane, o ale ubrań! Muszę je zobaczyć! – wykrzyczała podniecona Lil rzucając się na wieszaki pełne męskich ubrań. Ja usiadłam na kanapie i patrzyłam jak moja przyjaciółka robi z siebie id jotkę.
- Myślisz, że mnie zamknął jak wezmę sobie jedna bejsbolówkę Zayna? – zapytała mnie trzymając czerwono-biała bejsbolówkę w ręce.
- Tak, wsadzą cie do więzienia, to kradzież matole.
Po 10 minutach do garderoby weszli chłopaki.
- Część dziewczyny! – wykrzyczał Niall wchodząc
- Siemka – odparła Lilly
- A ty czemu jeszcze nie przebrana? – zapytał Louis
- Jak widzisz moja zwariowana kumpela cos dla mnie szuka – odparłam
- Nie mów, że będziesz chodzić w męskich ubraniach, chociaż dziewczyny słodko wyglądają w za dużych koszulkach, ale nasze stylistki maiły ci coś przynieść – rzekł Zayn
- A to jeszcze nie przyniosły – odparłam.
W tym momencie rozległo się pukanie do drzwi. Otworzył je Liam.
- Część, przyniosłam te ubrania dla dziewczyny – rzekł kobiecy miły głos
- O to dobrze – odparł Liam biorąc ubranie
- A wami zaraz się zajmiemy – powiedziała i poszła
- No to mamy cos dla ciebie – powiedział dając mi ubranie. Przyjrzałam się i był to cały top. Buty, rurki, t-shirt, marynarka i torebka.
- Ale mi by wystarczył tylko t-shirt – powiedziałam
- Nie marudź tylko zakładaj – odparł Liam
- A gdzie jest przebieralnia? Czy cos takiego? – zapytałam
- Mamy dla was osobny pokój, chodźcie – odezwał się Niall
- Własny pokój? A my to co One Direction? – zapytała Lilly
- Ale jesteście ich wyjątkowymi gośćmi – powiedział Zayn uśmiechając się
Niall zaprowadził nas do pokoju podobnie urządzonego do ich garderoby. Przebrałam się i poszłam do „bufetu” tak na to mówili, ale był to po prostu automat z jedzeniem. Gdy kupiłam przekąskę zmierzałam do „naszej” garderoby. Weszłam i zobaczyłam Harrego bez koszulki. Stanęłam jak wryta. Ciało miał nawet nieźle zbudowane.
- Przepraszam pomyliłam drzwi.
- Nic się nie stało – odparł loczek uśmiechając się
- Zawsze jak coś zrobię to nic się nie stało, nie udawaj, że masz stalowe nerwy – powiedziałam.
Dobrze, że w pokoju był Hazza bez chłopaków, bo nie wiem jak by to się potoczyło i pewnie wyszłabym znowu na idjotkę.
- No, ale naprawdę nic się nie stało.
- Przed fanami musiałeś wyglądać jakbyś nie zdążył do ubikacji i nic się nie stało? Zobaczyłam cie prawie nago i twoje 4 sutki i nic się nie stało?
- Naprawdę nic.
- Nie mam siły już się kłócić. Idę i na pewno jesteś chodź trochę wkurzony. Wiem kiedy wkurzam ludzi. Dobra ide jeszcze raz przepraszam – powiedziałam i wyszłam.
Na koncercie świetnie się bawiłyśmy. Piosenkę ”More That This” Harry zadedykował pewnej fance, która obchodzi dzisiaj urodziny i popatrzył na mnie.
- Gadałaś im? – zapytałam Lilly
- Wiesz, że jak się denerwuje to gadam jak najęta – odparła
- I tak cie kocham – powiedziałam i ja przytuliłam.
Po koncercie chłopaki nie chcieli nas wypuścić i wzięli nas na pizzę. Około 23:00 byliśmy już pod moim domem.
- Dzięki chłopaki i tobie Lilly to były najlepsze urodziny jakie miałam – powiedziałam i przytuliłam każdego.
- Czekaj, daj nam twój numer musimy taki wypad powtórzyć i ty Lilly tez nam daj – rzekł Zayn
- No dobra piszcie (numer telefonu), proszę
- A teraz ty Lilly – odezwał się Niall
- (numer telefonu) – podała im. Lilly była już bardzo zmęczona widać to było po niej, bo się mało odzywała. W wróciłam do domu i się umyłam. Już leżałam w łóżku gdy dostałam sms-a:
„Życzę słodkich snów. Dobranoc Harry X.” Od razu odpisałam:
„Dziękuję i nawzajem” po chwili odpisał
„ Zobaczymy się jutro?”
„ Nie wiem. Zobaczymy” odpisałam i zgasiłam światło. Po 5 minutach dostałam 5 sms-ów pod rząd:
„ Dobranoc Zayn” – odpisałam:
„ Dobranoc” resztę sms-ów było o podobnej treści od reszty chłopaków (oprócz Harrego) i Lilly:
„Laska jesteś zajebista. Dobranoc” odpisałam jej
„Wiem. Dobranoc” Oczywiście chłopakom tez odpisałam.
********************************
I jak podoba sie? Komentujcie i wyrażajcie swoją opinię. Przepraszam, że tak długo, ale ostatnio mam dużo nauki, zrozumcie mnie. Więc życze miłego czytania:)
Pozdrawiam;)
czwartek, 19 kwietnia 2012
ROZDZIAŁ 1 CZ.2
- Nareszcie wolne – powiedziałam
- No jak fajnie. Weekend –odparła Lilly
- Yhy, ale i tak nie robię imprezy.
- Chodź, pójdziemy do Milkshaka, trzeba się ochłodzić. Ciepło dziś jak na maj i Londyn.
- No, to chodźmy.
Gdy już tam siedziałyśmy przyszli chłopaki z 1D. Nagle zadzwonił mi telefon. Dzwoniła Justyna moja przyjaciółka z Polski.
ROZMOWA
- Część Justin – przywitałam się
- Hej Janka.
- Nie uwierzysz kochana – mówiłam
- No, co?
- Siedzę w Milkshaku i pije sobie shake 1D, a oni siedzą obok mojego stolika.
- O Boże! Zrób im zdjęcie.
- Eee trudno się do nich dostać. Wokół nich jest pełno fanek.
- Ech szkoda. Jutro nie będę mogła zadzwonić więc dziś ci mowie: Wszystkiego Najlepszego!
- Dzięki.
- O właśnie przyszła Sylwia masz ją.
- Cześć – przywitała się Sylwia
- Siemka
- Cos słyszałam o 1D.
- No właśnie siedzą obok mojego stolika.
- Nie słyszę cię powiedz jeszcze raz.
- Mówię, że siedzą obok mojego stolika.
- Powiedz jeszcze raz jakieś zakłócenia są.
- One Direction siedzą koło mnie! – krzyknęłam.
Wszyscy zaczęli się patrzeć na mnie, łącznie z chłopakami. Rozłączyłam się i poszłam.
- Boże, ale ze mnie id jotka. – śmiałam się
- Ale zwrócili na ciebie uwagę.
- Tsa, jako na wariatkę.
NASTĘPNEGO DNIA
- Kochanie obódź się śniadanie stygnie – usłyszałam.
Otworzyłam oczy i zobaczyłam tatę.
-Wszystkiego Najlepszego – powiedział dając mi pakunek, a w nim bilet na dzisiejszy koncert 1D. Uśmiechnęłam się i pocałowałam tatę w policzek. Poszłam do łazienki i zobaczyłam się w lustrze. Przypomniałam sobie swój sen. Był bardzo dziwny. Śniło mi się, że ja chodziłam z Harrym, a Lilly z Zaynem i byłam ładna. Popatrzyłam na siebie w lustrze i się skrzywiłam
- Jak można z czegoś takiego zrobić ładną dziewczynę? – pomyślałam
Umyłam się i ubrałam. Schodząc na dół po schodach na przedostatnim stopniu potknęłam się o własną stopę. I spadłam na podłogę. Było trochę słychać jak upadałam więc tata wyszedł z kuchni.
- Nic ci nie jest? – zapytał pomagając mi wstać
- Nie nic, ale pięknie się zapowiada ten dzień z moim pechem – powiedziałam.
W tym momencie zadzwonił dzwonek do drzwi. Otworzył je tata. W drzwiach stała Lilly.
- Dzień dobry jest… - przywitała się i nie dokończyła, ponieważ mnie zauważyła – Wszystkiego najlepszego!
- Dzięki – odparłam, a ona wręczyła mi8 małe pudełeczko – nie trzeba było
- Trzeba, trzeba, zobacz – odparła
Otworzyłam i zobaczyłam srebrną bransoletkę. Miała 8 przywieszek:
1D- One Direction, H - Harry, Z – Zayn, L – Liam, N- Niall, L- Louis, J – Jane,
L – Lilly
- Dziękuję – powiedziałam I jeszcze raz ją przytuliłam.
2 GODZINY PÓŹNIEJ
- To pa tato! – krzyknęłam zamykając drzwi
- O już jest taksówka – powiedziała Lil
- To dobrze – odparłam i wsiadłam do samochodu. Po 15 minutach drogi taksówka się zatrzymała. To na pewno była za krótka droga.
- Co się stało? – zapytała kierowcę Lilly
- Cos się zepsuło muszę to zobaczyć – rzekł wysiadając z samochodu.
- To niech pan wezwie zastępczą nam sie śpieszy – powiedziałam wysiadając.
PO 15 MINUTACH
- Kurde za 40 minut się zaczyna na pewno będziemy w samym tyle – rzekłam zrezygnowana
- No. Nie może się pan pośpieszyć z tym naprawianiem? – upomniała kierowcę Lilly.
W tym momencie zauważyłam czarną limuzynę zatrzymującą się obok nas. Nagle szyba się zaczęła przesuwać na dół. Moim oczom ukazał się blond włosy chłopak w okularach przeciwsłonecznych.
- Usterka> Może gdzieś was podwieźć? – zapytał
- Yyy… - tylko na tyle było mnie stać
- Samochód nam się zepsuł. My jedziemy na koncert One Direction może jedziecie w tamtym kierunku? – zapytała moja przyjaciółka
- My tez tam jedziemy – odparł blondas uśmiechając się
- Dobra to ja pójdę zapłacić – powiedziałam niepewnie.
Lilly podeszła do limuzyny jak by się nie skapła kto się nam zatrzymał.
- Pojedziemy z naszymi znajomymi. Ile się należy?
Kierowca wyprostował się i miał już cos powiedzieć gdy z silnika wyprysł olej. Oczywiście na mnie. Całą bluzkę miałam upapraną. Dałam taksówkarzowi pieniądze i poszłam w kierunku limuzyny. Zawahałam się czy wejść tam czy czasem nie uciec gdzieś.
- Nie no nie zrobię tak – pomyślałam i otworzyłam drzwi. Powoli wszedłem do środka i usiadłam koło Lilly. Wszyscy popatrzyli na mnie.
- Co się stało? – zapytała Lilly
- Mała usterka – odparłam
- Nie uwierzysz to przecież One Direction, a ja ich nie rozpoznałam, głupia – Zaśmiała się
- Tak? Wow to mnie zaskoczyłaś – powiedziałam – cholera aw taksówce zostawiłam wodę.
- To nic mu tu mamy, chcesz? – zapytał Harry
- - Tak chętnie – odparłam. Zauważyłam, że chłopak się przygląda
- To nie ty byłaś wczoraj w Milkshaku? – zapytał bacznie obserwując mnie
- Czasem tam chodzę, ale ostatnio nie mam czasu tam bywać – skłamałam
- Wydawało mi się, że widziałem kogoś podobnego do ciebie – odparł podając mi szklankę. Skąd w samochodzie szklanka? To gwiazdy zawsze wygodę maja koło siebie. Biorąc ja od niego dotknęłam opuszkami palców jego dłoń. Przeszedł mnie przyjemny dreszcz. Przez przypadek szklanka mi się wyślizgnęła i jej zawartość wylała się na spodnie loczka.
- O mój Boże, przepraszam nie wiem jak to się stało – przepraszałam próbując się jakoś wytłumaczyć.
******************************
I oto jest. Ech miało byc 12 komentarzy, ale ja was tak lubie, że no nie moge was trzymac długo w niepewności. Komentujcie błagam na kolanach mało czasu wam to zajmuje, a kurde... ech co rozdział susze wam o to głowę. Zapraszam tez na bloga mojej przyjaciółki tez jest to opowiadanie http://1d-life-is-no-fairy-tale.blogspot.com/ teraz zwrot do niej proszę:) I błagam komentujcie, komentujcie i jeszcze raz komentujcie!!
- No jak fajnie. Weekend –odparła Lilly
- Yhy, ale i tak nie robię imprezy.
- Chodź, pójdziemy do Milkshaka, trzeba się ochłodzić. Ciepło dziś jak na maj i Londyn.
- No, to chodźmy.
Gdy już tam siedziałyśmy przyszli chłopaki z 1D. Nagle zadzwonił mi telefon. Dzwoniła Justyna moja przyjaciółka z Polski.
ROZMOWA
- Część Justin – przywitałam się
- Hej Janka.
- Nie uwierzysz kochana – mówiłam
- No, co?
- Siedzę w Milkshaku i pije sobie shake 1D, a oni siedzą obok mojego stolika.
- O Boże! Zrób im zdjęcie.
- Eee trudno się do nich dostać. Wokół nich jest pełno fanek.
- Ech szkoda. Jutro nie będę mogła zadzwonić więc dziś ci mowie: Wszystkiego Najlepszego!
- Dzięki.
- O właśnie przyszła Sylwia masz ją.
- Cześć – przywitała się Sylwia
- Siemka
- Cos słyszałam o 1D.
- No właśnie siedzą obok mojego stolika.
- Nie słyszę cię powiedz jeszcze raz.
- Mówię, że siedzą obok mojego stolika.
- Powiedz jeszcze raz jakieś zakłócenia są.
- One Direction siedzą koło mnie! – krzyknęłam.
Wszyscy zaczęli się patrzeć na mnie, łącznie z chłopakami. Rozłączyłam się i poszłam.
- Boże, ale ze mnie id jotka. – śmiałam się
- Ale zwrócili na ciebie uwagę.
- Tsa, jako na wariatkę.
NASTĘPNEGO DNIA
- Kochanie obódź się śniadanie stygnie – usłyszałam.
Otworzyłam oczy i zobaczyłam tatę.
-Wszystkiego Najlepszego – powiedział dając mi pakunek, a w nim bilet na dzisiejszy koncert 1D. Uśmiechnęłam się i pocałowałam tatę w policzek. Poszłam do łazienki i zobaczyłam się w lustrze. Przypomniałam sobie swój sen. Był bardzo dziwny. Śniło mi się, że ja chodziłam z Harrym, a Lilly z Zaynem i byłam ładna. Popatrzyłam na siebie w lustrze i się skrzywiłam
- Jak można z czegoś takiego zrobić ładną dziewczynę? – pomyślałam
Umyłam się i ubrałam. Schodząc na dół po schodach na przedostatnim stopniu potknęłam się o własną stopę. I spadłam na podłogę. Było trochę słychać jak upadałam więc tata wyszedł z kuchni.
- Nic ci nie jest? – zapytał pomagając mi wstać
- Nie nic, ale pięknie się zapowiada ten dzień z moim pechem – powiedziałam.
W tym momencie zadzwonił dzwonek do drzwi. Otworzył je tata. W drzwiach stała Lilly.
- Dzień dobry jest… - przywitała się i nie dokończyła, ponieważ mnie zauważyła – Wszystkiego najlepszego!
- Dzięki – odparłam, a ona wręczyła mi8 małe pudełeczko – nie trzeba było
- Trzeba, trzeba, zobacz – odparła
Otworzyłam i zobaczyłam srebrną bransoletkę. Miała 8 przywieszek:
1D- One Direction, H - Harry, Z – Zayn, L – Liam, N- Niall, L- Louis, J – Jane,
L – Lilly
- Dziękuję – powiedziałam I jeszcze raz ją przytuliłam.
2 GODZINY PÓŹNIEJ
- To pa tato! – krzyknęłam zamykając drzwi
- O już jest taksówka – powiedziała Lil
- To dobrze – odparłam i wsiadłam do samochodu. Po 15 minutach drogi taksówka się zatrzymała. To na pewno była za krótka droga.
- Co się stało? – zapytała kierowcę Lilly
- Cos się zepsuło muszę to zobaczyć – rzekł wysiadając z samochodu.
- To niech pan wezwie zastępczą nam sie śpieszy – powiedziałam wysiadając.
PO 15 MINUTACH
- Kurde za 40 minut się zaczyna na pewno będziemy w samym tyle – rzekłam zrezygnowana
- No. Nie może się pan pośpieszyć z tym naprawianiem? – upomniała kierowcę Lilly.
W tym momencie zauważyłam czarną limuzynę zatrzymującą się obok nas. Nagle szyba się zaczęła przesuwać na dół. Moim oczom ukazał się blond włosy chłopak w okularach przeciwsłonecznych.
- Usterka> Może gdzieś was podwieźć? – zapytał
- Yyy… - tylko na tyle było mnie stać
- Samochód nam się zepsuł. My jedziemy na koncert One Direction może jedziecie w tamtym kierunku? – zapytała moja przyjaciółka
- My tez tam jedziemy – odparł blondas uśmiechając się
- Dobra to ja pójdę zapłacić – powiedziałam niepewnie.
Lilly podeszła do limuzyny jak by się nie skapła kto się nam zatrzymał.
- Pojedziemy z naszymi znajomymi. Ile się należy?
Kierowca wyprostował się i miał już cos powiedzieć gdy z silnika wyprysł olej. Oczywiście na mnie. Całą bluzkę miałam upapraną. Dałam taksówkarzowi pieniądze i poszłam w kierunku limuzyny. Zawahałam się czy wejść tam czy czasem nie uciec gdzieś.
- Nie no nie zrobię tak – pomyślałam i otworzyłam drzwi. Powoli wszedłem do środka i usiadłam koło Lilly. Wszyscy popatrzyli na mnie.
- Co się stało? – zapytała Lilly
- Mała usterka – odparłam
- Nie uwierzysz to przecież One Direction, a ja ich nie rozpoznałam, głupia – Zaśmiała się
- Tak? Wow to mnie zaskoczyłaś – powiedziałam – cholera aw taksówce zostawiłam wodę.
- To nic mu tu mamy, chcesz? – zapytał Harry
- - Tak chętnie – odparłam. Zauważyłam, że chłopak się przygląda
- To nie ty byłaś wczoraj w Milkshaku? – zapytał bacznie obserwując mnie
- Czasem tam chodzę, ale ostatnio nie mam czasu tam bywać – skłamałam
- Wydawało mi się, że widziałem kogoś podobnego do ciebie – odparł podając mi szklankę. Skąd w samochodzie szklanka? To gwiazdy zawsze wygodę maja koło siebie. Biorąc ja od niego dotknęłam opuszkami palców jego dłoń. Przeszedł mnie przyjemny dreszcz. Przez przypadek szklanka mi się wyślizgnęła i jej zawartość wylała się na spodnie loczka.
- O mój Boże, przepraszam nie wiem jak to się stało – przepraszałam próbując się jakoś wytłumaczyć.
******************************
I oto jest. Ech miało byc 12 komentarzy, ale ja was tak lubie, że no nie moge was trzymac długo w niepewności. Komentujcie błagam na kolanach mało czasu wam to zajmuje, a kurde... ech co rozdział susze wam o to głowę. Zapraszam tez na bloga mojej przyjaciółki tez jest to opowiadanie http://1d-life-is-no-fairy-tale.blogspot.com/ teraz zwrot do niej proszę:) I błagam komentujcie, komentujcie i jeszcze raz komentujcie!!
poniedziałek, 16 kwietnia 2012
ROZDZIAŁ 9
WERSJA 1
OCZAMI HAZZY
Gdy dowiedziałem się, że Jane wróciła do Polski postanowiłem, że zrobię wszystko, aby ja odzyskać. Niall cos wiedział, ale nie chciał nikomu powiedzieć. Spakowałem manatki i przyleciałem do Krakowa. Na szczęście pamiętałem gdzie mieszka tata Jane. Gdy byłem już przed drzwiami jego mieszkania zapukałem. Nikt nie otwierał. Na szczęście drzwi były otwarte. Rozejrzałem się po mieszkaniu i zobaczyłem, że z łazienki cieknie woda. Drzwi były zamknięte. Podejrzewałem co się mogło stać. Kopnąłem drzwi mocno jak tylko mogłem i się otworzyły. To co zobaczyłem było strasznie. W wannie pełnej wody i krwi zobaczyłem bladą jak ściana Jane. Była mało co przytomna. Szybko podbiegłem i zacząłem ją wyciągać krzycząc:
- Jane! Boże cos ty zrobiła?!
- Harry? Zostaw mnie proszę. Nie mam po co żyć. – wymamrotała
- Jane nie mogę. Jeśli nie chcesz żyć dla mnie to żyj dla twojego taty – poprosiłem
- Mojego taty już nie ma. Nie mam już nikogo – powiedziała, a po policzku popłynęła jej łza.
- Błagam ja cię Kocham... - powiedziałem przez łzy. Zobaczyłem, że z nadgarstków leje się jej krew. Urwałem dwa paski koszulki i mocno zawiązałem nad ranami.
Zadzwoniłem po pogotowie i czekałem, aż przyjadą.
OCZAMI JANE
Gdy już myślałam, że to już nareszcie będzie koniec, że się wykrwawię, usłyszałam Harrego:
- Jane! Boże cos ty zrobiła?!
Skąd on się tu do cholery wziął? Nie chciałam być ratowana, nie chciałam by ona na to patrzył. Wciąż go kochałam i nie mogłam przestać.
- Harry? Zostaw mnie proszę. Nie mam po co żyć. – wymamrotałam
- Jane nie mogę. Jeśli nie chcesz żyć dla mnie to żyj dla twojego taty.
- Mojego taty już nie ma. Nie mam już nikogo – powiedziałam i straciłam przytomność.
W SZPITALU
Obudziłam się, a koło mnie siedział Harry. Popatrzyłam na niego, a on się uśmiechnął.
- Dzięki Bogu nic ci nie jest – odezwał się
- Po co to zrobiłeś? – zapytałam
- Wiem, że cie zraniłem, i że na ciebie nie zasługuję, ale ja cie kocham, a jak wykrzyczałaś, że z nami koniec to zdałem sobie sprawę, że to z tobą chcę się zestarzeć. Ale jeśli ty mnie nie chcesz to ja odejdę, ale musisz mi to powiedzieć i muszę wiedzieć, że będziesz szczęśliwa beze mnie.
- Ale ja nie mogę. Harry ja cie kocham… - wyszeptałam, a chłopak popatrzył na mnie. Powolnym ruchem wyciągnęłam delikatnie ręce dając mu do zrozumienia, że chcę go przytulić.
- Jesteś aniołem, a nie dziewczyną – wyszeptał i mnie pocałował.
Dowiedziałam się, że Harry powiadomił resztę o tym co się stało i popołudniu wszyscy byli już u mnie. Na pogrzebie taty w sobotę byłam tylko ja, cała moja paczka i Maria. W poniedziałek wracaliśmy już do Londynu.
MIESIĄC PÓŹNIEJ
Jest czerwiec i są już wakacje. Pojechaliśmy wszyscy na Mazury. W ostatni wieczór pobytu tam zrobiliśmy ognisko.
- Ta ostatnia jest moja – powiedział Niall z pełną buzią
- Ale ty masz jeszcze dwie na talerzu! – oburzył się Lou
- To co zaklepane, moja! – krzyknął i polizał kiełbasę, żeby nikt mu nie wziął.
- Co za świnia! – krzyknął Liam
- No co? – zapytał Niall
- My już idziemy spać, trzeba się wyspać o 10:00 mamy samolot – powiedział Hazza biorąc mnie za rękę
- No trzeba – powiedziała – dobranoc wszystkim.
W łóżku czekałam na loczka, ponieważ był on jak miś pluszowy z dzieciństwa nie mogłam bez niego zasnąć.
- Już jestem – powiedział kładąc się obok mnie
- No to dobranoc – rzekłam i pocałowałam go w policzek.
*&*&*&*&
- Kochanie obudź się śniadanie stygnie – usłyszałam.
Otworzyłam oczy i zobaczyłam swój stary pokój, a przede mną stał tata.
- Wszystkiego najlepszego – powiedział dając mi pakunek, a w nim bilet na koncert 1D. Uśmiechnęłam się i pocałowałam tatę w policzek. Poszłam do łazienki i zobaczyłam starą siebie. Po południu przyszła po mnie Lilly i zabrała na koncert. Szczęście trafiło, że taksówka się nam zepsuła i zatrzymała się nam limuzyna, a w niej chłopaki z 1D…
*************************
Jest 9. Są dwie wersje tego oto rozdziału ta jest bardziej cenzuralna. Ta dtuga wersja nie jest aż taka zboczona nie.
+16 czytasz na własną odpowiedzialność
ROZDZIAŁ 9 WERSJA 2
MIESIĄC PÓŹNIEJ
Jest już czerwiec i są już wakacje. Z Harrym nam się układa idealnie. Ja kocham jego, a on mnie. Niall jest z Claudią, a wszyscy tez są w pozostałych związkach. Przyjechaliśmy do Polski na Mazury. Dziś w nocy mam zamiar pozbawienia się dziewictwa. Harry o tym jeszcze nic nie wie, ale to kwesta czasu.
Był już wieczór, a my z Harrym spacerowaliśmy.
- Harry… wiesz co?
- Co? – zapytał.
Zatrzymałam się i popatrzyłam głęboko w jego zielone oczy. Pocałowałam go namiętnie i pobiegłam w stronę naszego domku. Oparłam się plecami o drzwi i popatrzyłam na niego uwodzicielsko. Gdy Hazza dobiegł do mnie zapytał:
- Jesteś pewna?
- Jak nigdy w życiu… - powiedziałam i otworzyłam drzwi. Każda para miała własny domek wiec Nie trzeba było się martwić na skargi. Harry zamknął drzwi, a ja zaczęłam namiętnie go całować. Zaniósł mnie do sypialni nie przestając obdarzać pocałunkami. Po chwili nasze ubrania były na ziemi i byliśmy tylko w bieliźnie. Hazza oderwał się ode mnie i spojrzał w oczy.
- Pytam jeszcze raz jesteś tego pewna? – zapytał
Ja nic nie odpowiedziałam tylko dziko i namiętnie pocałowałam. Po 20 minutach już nie byłam dziewicą.
*&*&*&*&
- Kochanie obudź się śniadanie stygnie – usłyszałam.
Otworzyłam oczy i zobaczyłam swój stary pokój, a przede mną stał tata.
- Wszystkiego najlepszego – powiedział dając mi pakunek, a w nim bilet na koncert 1D. Uśmiechnęłam się i pocałowałam tatę w policzek. Poszłam do łazienki i zobaczyłam starą siebie. Po południu przyszła po mnie Lilly i zabrała na koncert. Szczęście trafiło, że taksówka się nam zepsuła i zatrzymała się nam limuzyna, a w niej chłopaki z 1D…
********************
I jak podoba sie??? To opowiadanie podzieliłam na 2 części. Właśnie ta pierwsza dobiegła końca. Za jakies 3 może 4 dni będzie 1 rozdział 2 części więc zapraszam. Jak będzie 12 komentarzy to dam 1 rozdział 2 części. Miłego czytania:)
PS: KOMENTUJCIE!! Nie wiele wam to zajmuje i wyrazicie swoją opinie, a mi to takiego powera dodaje, że...
OCZAMI HAZZY
Gdy dowiedziałem się, że Jane wróciła do Polski postanowiłem, że zrobię wszystko, aby ja odzyskać. Niall cos wiedział, ale nie chciał nikomu powiedzieć. Spakowałem manatki i przyleciałem do Krakowa. Na szczęście pamiętałem gdzie mieszka tata Jane. Gdy byłem już przed drzwiami jego mieszkania zapukałem. Nikt nie otwierał. Na szczęście drzwi były otwarte. Rozejrzałem się po mieszkaniu i zobaczyłem, że z łazienki cieknie woda. Drzwi były zamknięte. Podejrzewałem co się mogło stać. Kopnąłem drzwi mocno jak tylko mogłem i się otworzyły. To co zobaczyłem było strasznie. W wannie pełnej wody i krwi zobaczyłem bladą jak ściana Jane. Była mało co przytomna. Szybko podbiegłem i zacząłem ją wyciągać krzycząc:
- Jane! Boże cos ty zrobiła?!
- Harry? Zostaw mnie proszę. Nie mam po co żyć. – wymamrotała
- Jane nie mogę. Jeśli nie chcesz żyć dla mnie to żyj dla twojego taty – poprosiłem
- Mojego taty już nie ma. Nie mam już nikogo – powiedziała, a po policzku popłynęła jej łza.
- Błagam ja cię Kocham... - powiedziałem przez łzy. Zobaczyłem, że z nadgarstków leje się jej krew. Urwałem dwa paski koszulki i mocno zawiązałem nad ranami.
Zadzwoniłem po pogotowie i czekałem, aż przyjadą.
OCZAMI JANE
Gdy już myślałam, że to już nareszcie będzie koniec, że się wykrwawię, usłyszałam Harrego:
- Jane! Boże cos ty zrobiła?!
Skąd on się tu do cholery wziął? Nie chciałam być ratowana, nie chciałam by ona na to patrzył. Wciąż go kochałam i nie mogłam przestać.
- Harry? Zostaw mnie proszę. Nie mam po co żyć. – wymamrotałam
- Jane nie mogę. Jeśli nie chcesz żyć dla mnie to żyj dla twojego taty.
- Mojego taty już nie ma. Nie mam już nikogo – powiedziałam i straciłam przytomność.
W SZPITALU
Obudziłam się, a koło mnie siedział Harry. Popatrzyłam na niego, a on się uśmiechnął.
- Dzięki Bogu nic ci nie jest – odezwał się
- Po co to zrobiłeś? – zapytałam
- Wiem, że cie zraniłem, i że na ciebie nie zasługuję, ale ja cie kocham, a jak wykrzyczałaś, że z nami koniec to zdałem sobie sprawę, że to z tobą chcę się zestarzeć. Ale jeśli ty mnie nie chcesz to ja odejdę, ale musisz mi to powiedzieć i muszę wiedzieć, że będziesz szczęśliwa beze mnie.
- Ale ja nie mogę. Harry ja cie kocham… - wyszeptałam, a chłopak popatrzył na mnie. Powolnym ruchem wyciągnęłam delikatnie ręce dając mu do zrozumienia, że chcę go przytulić.
- Jesteś aniołem, a nie dziewczyną – wyszeptał i mnie pocałował.
Dowiedziałam się, że Harry powiadomił resztę o tym co się stało i popołudniu wszyscy byli już u mnie. Na pogrzebie taty w sobotę byłam tylko ja, cała moja paczka i Maria. W poniedziałek wracaliśmy już do Londynu.
MIESIĄC PÓŹNIEJ
Jest czerwiec i są już wakacje. Pojechaliśmy wszyscy na Mazury. W ostatni wieczór pobytu tam zrobiliśmy ognisko.
- Ta ostatnia jest moja – powiedział Niall z pełną buzią
- Ale ty masz jeszcze dwie na talerzu! – oburzył się Lou
- To co zaklepane, moja! – krzyknął i polizał kiełbasę, żeby nikt mu nie wziął.
- Co za świnia! – krzyknął Liam
- No co? – zapytał Niall
- My już idziemy spać, trzeba się wyspać o 10:00 mamy samolot – powiedział Hazza biorąc mnie za rękę
- No trzeba – powiedziała – dobranoc wszystkim.
W łóżku czekałam na loczka, ponieważ był on jak miś pluszowy z dzieciństwa nie mogłam bez niego zasnąć.
- Już jestem – powiedział kładąc się obok mnie
- No to dobranoc – rzekłam i pocałowałam go w policzek.
*&*&*&*&
- Kochanie obudź się śniadanie stygnie – usłyszałam.
Otworzyłam oczy i zobaczyłam swój stary pokój, a przede mną stał tata.
- Wszystkiego najlepszego – powiedział dając mi pakunek, a w nim bilet na koncert 1D. Uśmiechnęłam się i pocałowałam tatę w policzek. Poszłam do łazienki i zobaczyłam starą siebie. Po południu przyszła po mnie Lilly i zabrała na koncert. Szczęście trafiło, że taksówka się nam zepsuła i zatrzymała się nam limuzyna, a w niej chłopaki z 1D…
*************************
Jest 9. Są dwie wersje tego oto rozdziału ta jest bardziej cenzuralna. Ta dtuga wersja nie jest aż taka zboczona nie.
+16 czytasz na własną odpowiedzialność
ROZDZIAŁ 9 WERSJA 2
MIESIĄC PÓŹNIEJ
Jest już czerwiec i są już wakacje. Z Harrym nam się układa idealnie. Ja kocham jego, a on mnie. Niall jest z Claudią, a wszyscy tez są w pozostałych związkach. Przyjechaliśmy do Polski na Mazury. Dziś w nocy mam zamiar pozbawienia się dziewictwa. Harry o tym jeszcze nic nie wie, ale to kwesta czasu.
Był już wieczór, a my z Harrym spacerowaliśmy.
- Harry… wiesz co?
- Co? – zapytał.
Zatrzymałam się i popatrzyłam głęboko w jego zielone oczy. Pocałowałam go namiętnie i pobiegłam w stronę naszego domku. Oparłam się plecami o drzwi i popatrzyłam na niego uwodzicielsko. Gdy Hazza dobiegł do mnie zapytał:
- Jesteś pewna?
- Jak nigdy w życiu… - powiedziałam i otworzyłam drzwi. Każda para miała własny domek wiec Nie trzeba było się martwić na skargi. Harry zamknął drzwi, a ja zaczęłam namiętnie go całować. Zaniósł mnie do sypialni nie przestając obdarzać pocałunkami. Po chwili nasze ubrania były na ziemi i byliśmy tylko w bieliźnie. Hazza oderwał się ode mnie i spojrzał w oczy.
- Pytam jeszcze raz jesteś tego pewna? – zapytał
Ja nic nie odpowiedziałam tylko dziko i namiętnie pocałowałam. Po 20 minutach już nie byłam dziewicą.
*&*&*&*&
- Kochanie obudź się śniadanie stygnie – usłyszałam.
Otworzyłam oczy i zobaczyłam swój stary pokój, a przede mną stał tata.
- Wszystkiego najlepszego – powiedział dając mi pakunek, a w nim bilet na koncert 1D. Uśmiechnęłam się i pocałowałam tatę w policzek. Poszłam do łazienki i zobaczyłam starą siebie. Po południu przyszła po mnie Lilly i zabrała na koncert. Szczęście trafiło, że taksówka się nam zepsuła i zatrzymała się nam limuzyna, a w niej chłopaki z 1D…
********************
I jak podoba sie??? To opowiadanie podzieliłam na 2 części. Właśnie ta pierwsza dobiegła końca. Za jakies 3 może 4 dni będzie 1 rozdział 2 części więc zapraszam. Jak będzie 12 komentarzy to dam 1 rozdział 2 części. Miłego czytania:)
PS: KOMENTUJCIE!! Nie wiele wam to zajmuje i wyrazicie swoją opinie, a mi to takiego powera dodaje, że...
piątek, 13 kwietnia 2012
ROZDZIAŁ 8
OCZAMI HAZZY
Przyszedłem do domu mojego i Jane. Wszedłem do środka i zobaczyłem cała paczkę oprócz Jane. Wszyscy patrzyli na mnie jakby chcieli mnie zabić.
- Jest Jane? – zapytałem
- Dla ciebie już jej nie ma! – wrzasnął Niall
- Niall uspokój się, bo ją obudzisz – powiedziała Lilly.
Stanowczym krokiem wszedłem po schodach. Stanąłem przed drzwiami sypialni i zapukałem. Nikt nie odpowiadał
- Jane mogę wejść? – zapytałem, ale odpowiedziała mi cisza.
Uchyliłem lekko drzwi. W pokoju nie było nikogo. Poszedłem do łazienki zobaczyć czy tam jej nie ma, ale nikogo nie było. Zobaczyłem, że drzwi na balkon są otwarte. Zbiegłem na dół po schodach krzycząc:
- Jane uciekła! Nie ma jej! – wszyscy się zerwali.
- Widzisz co narobiłeś?! – krzyknął Niall
- A co myślisz, że tego nie żałuję? – zapytałem
- Uspokójcie się teraz trzeba ją znaleźć – powiedział Lou.
Biegliśmy przed siebie. Zaczepiłem jedną dziewczynę i zapytałem:
- Nie widziałaś gdzieś tej dziewczyny? – zapytałem pokazując zdjęcie Jane.
- Tak w sklepie kupiła 2 butelki wódki i poszła w tamtą stronę – powiedziała wskazując drogę nad rzekę.
- Coś się musiało stać – powiedziałem do pozostałych.
- O ja wiem, zdradziłeś ją!! – znowu wrzasnął Niall
- Nie, kiedyś mówiła, że jak chłopak z nią zerwał to poszła do wesołego miasteczka, a jak kiedyś jej babcia umarła wzięła alkohol i poszła nad rzekę! – krzyknąłem biegnąc w stronę rzeki.
Gdy tam dobiegłem jako pierwszy zobaczyłem Jane zaczynającą drugą butelkę wódki. Płakała i była w strasznym stanie. Podbiegłem do niej i wziąłem wódkę. Ona popatrzyła na mnie i powiedziała:
- O świnia przyszła. Czego ty jeszcze ode mnie chcesz?! Oddawaj butelkę! – zaczęła się szarpać ze mną. Wyrzuciłem trunk i złapałem ją za nadgarstki. Spojrzałem jej prosto w oczy i zapytałem:
- Jane co się stało?
- Ostatnie dwa sense mojego życia dzisiaj straciłam – powiedziała gorzko.
- Jeden sens to ja, a drugi? – zapytałem
- Mój… mój… wal się do cholery! Zostaw mnie! – krzyknęła i uderzyła mnie nw twarz. W tym momencie dobiegła do nas reszta.
- Chodź Jane. Idziemy do domu. – powiedział Niall obejmując ja ramieniem.
OCZAMI JANE
Obudziłam się w moim pokoju z wielkim kacem. Nie przejmowałam się tym tylko wyjęłam walizkę i zaczęłam się po cichu pakować. Po wczorajszym wybryku na pewno nie byłam sama. Weszłam do łazienki i zobaczyłam, że Niall śpi w wannie. Napisałam mi karteczkę o treści:
„Wracam do Polski. Umarł mój tata i jadę na jego pogrzeb. Proszę nie mów o tym nikomu. Nie jedź za mną, chcę być sama. Jesteś najlepszym przyjacielem. Jane”
W POLSCE
Zadzwoniłam do tej kobiety, co wczoraj do mnie dzwoniła i jej powiedziałam, że już jestem w Polsce. Zatrzymałam się w mieszkaniu gdzie mieszkał tata. Gdzieś koło 13:00 odwiedziła mnie Maria, tak ta kobieta miała na imię. Ugotowała mi obiad i powiedziała, że przyjdzie jutro, tez gdzieś o 13:00. Maria to miła kobieta. Dobrze, że się mną opiekowała, bo nie wiem czy sama dałabym sobie radę. Wieczorem postanowiłam się wykąpać. Napuściłam wody do wanny. Znalazłam jakieś wino więc je wypiłam. Weszłam do wanny w ubraniach. Leżałam tak chwilę i znalazłam żyletki…
****************************
OMG!! Nie mogę w to uwierzyć 10 komentarzy. Dziękuję wam z całego serca. Oby tak dalej;) 8 rozdział sie pojawił i sie zastanawiam czy nie zadramatycznie?? Błagam komentujcie, bo to tak podnosi na duchu i moteywuje. Życze miłego czytania.
PS. BŁAGAM (padam na kolana) komentujcie (i oczy kota ze Shreka).
Przyszedłem do domu mojego i Jane. Wszedłem do środka i zobaczyłem cała paczkę oprócz Jane. Wszyscy patrzyli na mnie jakby chcieli mnie zabić.
- Jest Jane? – zapytałem
- Dla ciebie już jej nie ma! – wrzasnął Niall
- Niall uspokój się, bo ją obudzisz – powiedziała Lilly.
Stanowczym krokiem wszedłem po schodach. Stanąłem przed drzwiami sypialni i zapukałem. Nikt nie odpowiadał
- Jane mogę wejść? – zapytałem, ale odpowiedziała mi cisza.
Uchyliłem lekko drzwi. W pokoju nie było nikogo. Poszedłem do łazienki zobaczyć czy tam jej nie ma, ale nikogo nie było. Zobaczyłem, że drzwi na balkon są otwarte. Zbiegłem na dół po schodach krzycząc:
- Jane uciekła! Nie ma jej! – wszyscy się zerwali.
- Widzisz co narobiłeś?! – krzyknął Niall
- A co myślisz, że tego nie żałuję? – zapytałem
- Uspokójcie się teraz trzeba ją znaleźć – powiedział Lou.
Biegliśmy przed siebie. Zaczepiłem jedną dziewczynę i zapytałem:
- Nie widziałaś gdzieś tej dziewczyny? – zapytałem pokazując zdjęcie Jane.
- Tak w sklepie kupiła 2 butelki wódki i poszła w tamtą stronę – powiedziała wskazując drogę nad rzekę.
- Coś się musiało stać – powiedziałem do pozostałych.
- O ja wiem, zdradziłeś ją!! – znowu wrzasnął Niall
- Nie, kiedyś mówiła, że jak chłopak z nią zerwał to poszła do wesołego miasteczka, a jak kiedyś jej babcia umarła wzięła alkohol i poszła nad rzekę! – krzyknąłem biegnąc w stronę rzeki.
Gdy tam dobiegłem jako pierwszy zobaczyłem Jane zaczynającą drugą butelkę wódki. Płakała i była w strasznym stanie. Podbiegłem do niej i wziąłem wódkę. Ona popatrzyła na mnie i powiedziała:
- O świnia przyszła. Czego ty jeszcze ode mnie chcesz?! Oddawaj butelkę! – zaczęła się szarpać ze mną. Wyrzuciłem trunk i złapałem ją za nadgarstki. Spojrzałem jej prosto w oczy i zapytałem:
- Jane co się stało?
- Ostatnie dwa sense mojego życia dzisiaj straciłam – powiedziała gorzko.
- Jeden sens to ja, a drugi? – zapytałem
- Mój… mój… wal się do cholery! Zostaw mnie! – krzyknęła i uderzyła mnie nw twarz. W tym momencie dobiegła do nas reszta.
- Chodź Jane. Idziemy do domu. – powiedział Niall obejmując ja ramieniem.
OCZAMI JANE
Obudziłam się w moim pokoju z wielkim kacem. Nie przejmowałam się tym tylko wyjęłam walizkę i zaczęłam się po cichu pakować. Po wczorajszym wybryku na pewno nie byłam sama. Weszłam do łazienki i zobaczyłam, że Niall śpi w wannie. Napisałam mi karteczkę o treści:
„Wracam do Polski. Umarł mój tata i jadę na jego pogrzeb. Proszę nie mów o tym nikomu. Nie jedź za mną, chcę być sama. Jesteś najlepszym przyjacielem. Jane”
W POLSCE
Zadzwoniłam do tej kobiety, co wczoraj do mnie dzwoniła i jej powiedziałam, że już jestem w Polsce. Zatrzymałam się w mieszkaniu gdzie mieszkał tata. Gdzieś koło 13:00 odwiedziła mnie Maria, tak ta kobieta miała na imię. Ugotowała mi obiad i powiedziała, że przyjdzie jutro, tez gdzieś o 13:00. Maria to miła kobieta. Dobrze, że się mną opiekowała, bo nie wiem czy sama dałabym sobie radę. Wieczorem postanowiłam się wykąpać. Napuściłam wody do wanny. Znalazłam jakieś wino więc je wypiłam. Weszłam do wanny w ubraniach. Leżałam tak chwilę i znalazłam żyletki…
****************************
OMG!! Nie mogę w to uwierzyć 10 komentarzy. Dziękuję wam z całego serca. Oby tak dalej;) 8 rozdział sie pojawił i sie zastanawiam czy nie zadramatycznie?? Błagam komentujcie, bo to tak podnosi na duchu i moteywuje. Życze miłego czytania.
PS. BŁAGAM (padam na kolana) komentujcie (i oczy kota ze Shreka).
Subskrybuj:
Posty (Atom)