- Kto? – zapytałam już normalnie zabierając dłonie.
Loczek się odwrócił i spojrzał na mnie.
- Jane! – ucieszył się i mnie przytulił.
Gdy się ode mnie odkleił spojrzałam na niego wilkiem.
- Kim jest Caroline? – zapytałam
- Caroline to dziennikarka, która już parę razy robiła z nami wywiady. Jest taka przyjaciółka zespołu tak można ja nazwać. – wytłumaczył sie
- Tak, tylko ona wiedziała, że dziś wracamy – odezwał się Lou
- A nam to już nie łaska powiedzieć? – zapytałam
- No właśnie. My się martwimy jak tam droga, czy nie mieliście jakiegoś wypadku, a ci już tutaj – dodała Lil
- No, ale to miała być niespodzianka – powiedział Zayn podchodząc do Lilly. Zza pleców wyciągnął piękna czerwona różę – to dla ciebie.
- Ooo jesteś kochany – powiedziała i przytuliła chłopaka
- A ja dam ci w domu – powiedział Hazza szczerząc się
- Ech chodźmy Lil trzeba to tutaj przytargać – powiedziałam
- No to łaskawie czekaj na mnie! – zawołała.
Wzięłyśmy pudełko i zaniosłyśmy chłopakom. Tak jak myślałam, ucieszyli się. Lilly pojechała do domu Zayna, a ja do Harrego. Bardzo się za nim stęskniłam. Gdy byliśmy już w domu chłopaków, pomagałam im wnieść walizki. Kiedy z Harrym zanieśliśmy ostatnie walizki on zamknął drzwi od swojego pokoju.
- Całe 2 i pół miesiąca na to czekałem – powiedział i mnie zaczął całować. To nie było to co kiedyś. Teraz całował zupełnie inaczej. Resztę dnia spędziliśmy razem, tylko we dwójkę. Około 22:00 wróciłam do domu. Wzięłam szybki prysznic i położyłam się spać.
NASTĘPNEGO DNIA
Obudziłam się o 10:00. Spojrzałam na wyświetlacz komórki i nie było żadnego sms-a. Ani od Harrego, ani od Lilly, ani od Niallera, po prostu pustka. Zdziwiło mnie to, bo codziennie rano miałam z 10 sms-ów o treści:
„Wstawaj!”, „ Co dziś robimy?” i inne takie od każdego z paczki. Wykonałam poranną toaletę i w piżamie zeszłam na dół. Taty już nie było. On się normalnie przepracowuje. Zrobiłam sobie kanapkę z dżemorem, do tego kakao i rozsiadłam się na kanapie. Włączyłam telewizor i jadłam gapiąc się w ekran oglądając jakiś kiepski serial. Drzwi do domu się otworzyły, i ujrzałam w nich całą paczkę.
- Znowu? – zapytałam
- Ale co znowu? – odparł Liam
- Nie wiecie po co służy dzwonek?
- A co to jest? – udawał głupiego Louis.
Wszyscy weszli do domu oprócz Harrego i Zayna. Zamknęli drzwi, a dzwonek zadzwonił. Podeszłam do drzwi i je otworzyłam.
- Cześć, możemy wejść? – zapytał Zayn
- Właźcie moi kulturalni badboyowie.
Chłopaki weszli do środka, a ja zamknęłam drzwi.
- Szybko się uczysz od Zayna – powiedziałam do Hazzy
- Czego się nie robi dla ukochanej – powiedział i mni8e pocałował
- Jane, a co to z wybiegu wyszłaś? – zapytał Lou.
Spojrzałam na siebie i sobie przypomniałam, że jestem dalej w piżamie. Puściłam buraka i uciekłam do pokoju. Przebrałam się i zeszłam na dół.
- Przebrałaś się? A tak słodko wyglądałaś – powiedział zrezygnowany Hazza
- Jak na wybiegu – dodał Lou
- A ty za to jak bezdomny, lepiej wyglądać ja na wybiegu niż jak bezdomny – odparłam
- Czy ja wyglądam jak bezdomny? – zapytał pozostałych Louis
- Nareszcie ktoś ci to powiedział – powiedziała Lilly
- Dokładnie – dodał Niall
- Wy przeciw mnie? – oburzył się Marchewa – Nie spodziewałem się tego po was. Ja wychodzę i ja nie wiem kiedy wrócę!
- Oj Lou – prosił przyjaciela Hazza – no przecież ty jesteś najładniej ubrany, masz boski uśmiech, boskie włosy, cały jesteś jak młody bóg.
- Doceniam to, ale nie wszyscy tak myślą – odparł i zmroził mnie wzrokiem.
Tommilson wyszedł z domu. Wybiegłam za nim.
- Oj Lou żartowałam kto jak to, ale ty powinienieś mnie zrozumieć, wracaj – zawołałam.
Ten uparcie szedł i nie chciał się zatrzymać. Ubrał okulary przeciwsłoneczne, kaptur na głowę i szedł dalej przed siebie. Zobaczyłam grupkę fanek z koszulkami z 1D.
- Hej dziewczyny to on! Louis Tommilson! – zawołałam do fanek.
Te od razu ruszyły biegiem w stronę chłopaka. Ten widząc je zawrócił w moim kierunku i zaczął biec. Zaśmiałam się pod nosem i sama zaczęłam uciekać do domu. Wbiegliśmy zdyszani zamykając za sobą drzwi.
- Zabije cie – powiedział Lou siadając na kanapie
- Co się stało? – zapytał Hazza.
Z zewnątrz dobiegało wołanie:
- One Direction kochamy was! Błagamy wyjdźcie! – i takie podobne
- Chodźcie chłopaki – powiedział Zayn.
Harry i Niall poszli za nim. Fanki zaczęły piszczeć. Chłopaki wzięli ze sobą megafon, żeby było ich słychać. Wyszłam na schody i oglądałam cały przebieg zdarzeń.
*****************************
Prosze rozdział 11. Dziękuje wam za te komentarze, na prawde dodaja powera. I co podoba sie wam ten rozdział? Taki sobie wyszedł, dalsza częśc na pewno będzie lepsza. Wiec komentowac prosze;)
Wieżycie w to, że Harry odchodzi z 1D? Szczerze to ja zaczynam wierzyc, ale to tylko plotki jak ta informacja sie potwierdzi to sie wkurze i cos mu napisze na tt!!!!!!
piątek, 18 maja 2012
wtorek, 15 maja 2012
ROZDZIAŁ10 CZ.2
NASTĘPNEGO DNIA
Rano poszłam do szkoły. Gdy wróciłam do domu taty nie było. Jak zwykle był w pracy. Odłożyłam torbę i poszłam do kuchni. Nalałam sobie soku. Zobaczyłam, że miska Apsika jest pusta. Nasypałam mu karmy i poszłam po niego. Był tam gdzie zwykle. Spał w swoim koszyku w kącie kuchni.
- Apsik chodź jedzonko – powiedziałam do psa.
Ten nie reagował, można się tego po nim spodziewać. Podeszłam do niego i kucnęłam głaskając po brzuchu.
- Apsik wstawaj jedzenie jest i idziemy na spacer – powiedziałam.
Bez reakcji. To dziwne na te słowa zawsze wstawał. Potrząsnęłam trochę zwierzęciem, ale ono dalej nie reagowało. Łzy napłynęły mi do oczu. Niby to tylko pies, ale on jest z nami długo. Mieszkał jeszcze z nami w Polsce. Jak mama żyła. Wzięłam telefon i zadzwoniłam do Harrego.
ROZMOWA
- Cześć kochanie - usłyszałam
- Harry możesz do mnie przyjść? – poprosiłam
- Coś się stało? Czekaj zaraz będę.
KONIEC ROZMOWY
Usiadłam przy stole i czekałam na chłopaka. Po paru minutach usłyszałam dzwonek do drzwi. Poszłam szybko je otworzyć. Gdy je otworzyłam zobaczyłam loczka. Wyglądał na zmartwionego.
- Cześć – powiedziałam
- Cos się stało? – zapytał. Miałam łzy w oczach.
- Tak… Apsik, on… jest w kuchni i…- nie dokończyłam, a Harry mnie przytulił. Nie płakałam, starałam się tylko nie płakać. Jednak łzy tak cisnęły mi się do oczu, że już nie mogła. Po policzkach popłynęło mi parę słonych łez.
- Wybierałyśmy go razem z mamą – powiedziałam wycierając łzy
- Tak się zdarza. Chodź pojedziemy i ci kupimy nowego – powiedział Hazza
- Nie wiem, Apsik on był jedyny w swoim rodzaju. Dziękuję ci, ale chyba wole zostać bez psa.
- Jak chcesz. Ale jak co to mów.
Gdy tata wrócił z pracy zawiózł ciało Apsika w odpowiednie miejsce. Nad moja rodziną ciąży chyba jakieś fatum. Dosłownie. Kurde czy ja muszę być takim pechowcem? Jedno, nie dwie rzeczy, które mi się w życiu udały to moi przyjaciele i mój chłopak.
3 MIESIĄCE PÓŹNIEJ
Chłopaki właśnie kończą trasę koncertową. Powinni być w Londynie za jakieś 3-4 dni. Cieszę się, bo zobaczę mojego Harrego i resztę tej nienormalnej bandy.
Siedziałyśmy z Lil u niej. Uprawiałyśmy opierdoling. Nowa dziedzina sportu. Leżysz dupom do góry i nic nie robisz. To się nazywa klasyka, a nie bieganie za piłka jak pies.
- Ech chodź ruszymy te tłuste dupska – powiedziałam i wstałam z kanapy.
- No, koniec na dziś nowej dziedziny sportu – odparła Lil i wyłączyła telewizor – mamo my idziemy nie wiem kiedy wrócę!
- Dobrze, nie wróć za późno i ubierz się ciepło – odparła mama przyjaciółki.
Jest listopad. Zaawansowana jesień. Niestety jest już zimno i trzeba się grubo ubierać. Chodziłyśmy z Lilly ulicami włócząc się.
- O zobacz jaka sukienka – powiedziałam do przyjaciółki patrząc na sukienkę z wystawy.
- No, zajebista – odparła.
Patrzyłyśmy się w nią dobre 5 minut. Sukienka była krótka miała kolor jasny róż.
- A wiesz co by do niej pasowało? – zapytałam
- Co? Odparła Lilly.
Przeszłam o parę kroków w prawo, żebym była przed szybą sklepu z butami.
-Te buty – powiedziałam pokazując ciałowe szpilki na platformie
- Od kiesy ty się tak znasz na modzie?
- No właśnie od kiedy?
- Ech co się z Toba dzieje?
- O nie. Zamieniam się w… dziewczynę. Kurde no.
- Haha nie przeżywaj tak, bo ci żyłka w dupie pęknie. Chodź pójdziemy do sklepu z zabawkami kupimy coś chłopakom na powitanie.
- No to chodźmy. – powiedziałam.
Kupiłyśmy im sprzęt do karaoke, małą perkusję, gitarkę, klawisze i 5 mikrofonów. To wszystko było w jednym zestawie. Z nich takie dzieci to się ucieszą. Szłyśmy z Lil ulicami z wielkim pudełkiem. Zobaczyłam autobus, cały obklejony One Direction, ich twarze, logo i tak dalej. Pojazd się zatrzymał. My dwie takie idjotki stałyśmy z tym wielkim pudełkiem chwilkę, gdy zobaczyłam, że z autobusu wysiada 5 przystojniaków, wśród nich mój Harry. Wszędzie poznam te loki. Chłopaki nas nie widzieli. Postawiłyśmy pudełko i zakradłyśmy się. Ja podeszłam do Harrego od tyłu i dłońmi zasłoniłam mu oczy.
- Zgadnij kto to? – zmieniłam głos. Reszta chłopaków się śmiała.
- Hmmm niech pomyślę. Caroline? - zapytał
*******************
Wiem, wiem którtki jak nie wiem co, ale no haha chciałam wam zostawic na takim momencie, żebyście sie zastanawiały. I co myślicie co dalej będzie? Czy Jane sie wścieknie? Zostawiam to wam. KOMENTOWAĆ proszę. Mam pytanko: Czy mnie czytają jacys chłopacy? Jesli tak niech to napisza w komentarzach.
Nie tylko płć piekna sie interesuje One Direction. Miło spotkać jakiegos chłopaka, który uważa , że 1D to nie głupki spiewjące słodkie piosenki. Więc jesli czyta mojego bloga jakis facet to niech da o tym znać!
I KOMENTOWAĆ!!!!
PS:Czytam pare opowiadań i kurde cos mi sie zepsuło. Plis zostawiajcie linki do swoich opowiadań w komentarzach, bo dosłownie nie wiedziałam przez te 3 dni, że ktos dodał.
Rano poszłam do szkoły. Gdy wróciłam do domu taty nie było. Jak zwykle był w pracy. Odłożyłam torbę i poszłam do kuchni. Nalałam sobie soku. Zobaczyłam, że miska Apsika jest pusta. Nasypałam mu karmy i poszłam po niego. Był tam gdzie zwykle. Spał w swoim koszyku w kącie kuchni.
- Apsik chodź jedzonko – powiedziałam do psa.
Ten nie reagował, można się tego po nim spodziewać. Podeszłam do niego i kucnęłam głaskając po brzuchu.
- Apsik wstawaj jedzenie jest i idziemy na spacer – powiedziałam.
Bez reakcji. To dziwne na te słowa zawsze wstawał. Potrząsnęłam trochę zwierzęciem, ale ono dalej nie reagowało. Łzy napłynęły mi do oczu. Niby to tylko pies, ale on jest z nami długo. Mieszkał jeszcze z nami w Polsce. Jak mama żyła. Wzięłam telefon i zadzwoniłam do Harrego.
ROZMOWA
- Cześć kochanie - usłyszałam
- Harry możesz do mnie przyjść? – poprosiłam
- Coś się stało? Czekaj zaraz będę.
KONIEC ROZMOWY
Usiadłam przy stole i czekałam na chłopaka. Po paru minutach usłyszałam dzwonek do drzwi. Poszłam szybko je otworzyć. Gdy je otworzyłam zobaczyłam loczka. Wyglądał na zmartwionego.
- Cześć – powiedziałam
- Cos się stało? – zapytał. Miałam łzy w oczach.
- Tak… Apsik, on… jest w kuchni i…- nie dokończyłam, a Harry mnie przytulił. Nie płakałam, starałam się tylko nie płakać. Jednak łzy tak cisnęły mi się do oczu, że już nie mogła. Po policzkach popłynęło mi parę słonych łez.
- Wybierałyśmy go razem z mamą – powiedziałam wycierając łzy
- Tak się zdarza. Chodź pojedziemy i ci kupimy nowego – powiedział Hazza
- Nie wiem, Apsik on był jedyny w swoim rodzaju. Dziękuję ci, ale chyba wole zostać bez psa.
- Jak chcesz. Ale jak co to mów.
Gdy tata wrócił z pracy zawiózł ciało Apsika w odpowiednie miejsce. Nad moja rodziną ciąży chyba jakieś fatum. Dosłownie. Kurde czy ja muszę być takim pechowcem? Jedno, nie dwie rzeczy, które mi się w życiu udały to moi przyjaciele i mój chłopak.
3 MIESIĄCE PÓŹNIEJ
Chłopaki właśnie kończą trasę koncertową. Powinni być w Londynie za jakieś 3-4 dni. Cieszę się, bo zobaczę mojego Harrego i resztę tej nienormalnej bandy.
Siedziałyśmy z Lil u niej. Uprawiałyśmy opierdoling. Nowa dziedzina sportu. Leżysz dupom do góry i nic nie robisz. To się nazywa klasyka, a nie bieganie za piłka jak pies.
- Ech chodź ruszymy te tłuste dupska – powiedziałam i wstałam z kanapy.
- No, koniec na dziś nowej dziedziny sportu – odparła Lil i wyłączyła telewizor – mamo my idziemy nie wiem kiedy wrócę!
- Dobrze, nie wróć za późno i ubierz się ciepło – odparła mama przyjaciółki.
Jest listopad. Zaawansowana jesień. Niestety jest już zimno i trzeba się grubo ubierać. Chodziłyśmy z Lilly ulicami włócząc się.
- O zobacz jaka sukienka – powiedziałam do przyjaciółki patrząc na sukienkę z wystawy.
- No, zajebista – odparła.
Patrzyłyśmy się w nią dobre 5 minut. Sukienka była krótka miała kolor jasny róż.
- A wiesz co by do niej pasowało? – zapytałam
- Co? Odparła Lilly.
Przeszłam o parę kroków w prawo, żebym była przed szybą sklepu z butami.
-Te buty – powiedziałam pokazując ciałowe szpilki na platformie
- Od kiesy ty się tak znasz na modzie?
- No właśnie od kiedy?
- Ech co się z Toba dzieje?
- O nie. Zamieniam się w… dziewczynę. Kurde no.
- Haha nie przeżywaj tak, bo ci żyłka w dupie pęknie. Chodź pójdziemy do sklepu z zabawkami kupimy coś chłopakom na powitanie.
- No to chodźmy. – powiedziałam.
Kupiłyśmy im sprzęt do karaoke, małą perkusję, gitarkę, klawisze i 5 mikrofonów. To wszystko było w jednym zestawie. Z nich takie dzieci to się ucieszą. Szłyśmy z Lil ulicami z wielkim pudełkiem. Zobaczyłam autobus, cały obklejony One Direction, ich twarze, logo i tak dalej. Pojazd się zatrzymał. My dwie takie idjotki stałyśmy z tym wielkim pudełkiem chwilkę, gdy zobaczyłam, że z autobusu wysiada 5 przystojniaków, wśród nich mój Harry. Wszędzie poznam te loki. Chłopaki nas nie widzieli. Postawiłyśmy pudełko i zakradłyśmy się. Ja podeszłam do Harrego od tyłu i dłońmi zasłoniłam mu oczy.
- Zgadnij kto to? – zmieniłam głos. Reszta chłopaków się śmiała.
- Hmmm niech pomyślę. Caroline? - zapytał
*******************
Wiem, wiem którtki jak nie wiem co, ale no haha chciałam wam zostawic na takim momencie, żebyście sie zastanawiały. I co myślicie co dalej będzie? Czy Jane sie wścieknie? Zostawiam to wam. KOMENTOWAĆ proszę. Mam pytanko: Czy mnie czytają jacys chłopacy? Jesli tak niech to napisza w komentarzach.
Nie tylko płć piekna sie interesuje One Direction. Miło spotkać jakiegos chłopaka, który uważa , że 1D to nie głupki spiewjące słodkie piosenki. Więc jesli czyta mojego bloga jakis facet to niech da o tym znać!
I KOMENTOWAĆ!!!!
PS:Czytam pare opowiadań i kurde cos mi sie zepsuło. Plis zostawiajcie linki do swoich opowiadań w komentarzach, bo dosłownie nie wiedziałam przez te 3 dni, że ktos dodał.
sobota, 12 maja 2012
ROZDZIAŁ 9 CZ.2
- Sam nie wiem – odparł Harry.
Ja dalej śmiałam się jak głupia.
- Kochanie możemy przez chwilę pogadać? – zapytał mnie Hazza
- Nie mów tak do mnie – odparłam z groźna miną
- Ale ty jesteś moja dziewczyną – odpowiedział
- Ech i po co mi był ten zakład.
- Chodź kotku musimy pogadać.
- Kotku? O Jezusie już w życiu się nie założę.
Poszliśmy z Harrym do mojego pokoju. Zamykając za nami drzwi.
- O co chodzi/ - zapytałam
- Widzę, że już nie możesz wytrzymać, ale do wieczora poróbmy sobie jeszcze żarty – powiedział
- A to dobry pomysł, a widziałeś ich miny? – zaczęłam się śmiać
- Ty to masz pomysły dziewczyno. Sam bym czegos lepszego nie wymyślił – odparł.
Zeszliśmy na dół. Jak Harry zszedł ze schodów ja wskoczyłam mu na plecy i zaczęłam krzyczeć:
- Wio! Baśka wio!
Wszyscy patrzyli na mnie, a Harold się śmiał.
- No co, jak mus to mus – powiedziałam.
Przez resztę dnia byliśmy u mnie. Oglądaliśmy filmy, wygłupialiśmy się, ale przez ten cały czas trwały również dyskusje o mnie i Harrym.
- Mówię wam oni coś ukrywają – zabrał głos Niall
- No, ale co? – zapytała Lilly
- I właśnie to się musimy dowiedzieć – dodał Liam
- My wszystko wam powiedzieliśmy – powiedział Hazza
- No właśnie – dodałam.
Lilly zaczęła pisać sms-y. Po chwili wszystkim zadzwoniły telefony oprócz mi i Harremu. Spojrzałam na niego zdziwiona. Po chwili wszyscy w stronę Lilly kiwnęli głowami na tak.
- Jane musimy pogadać – powiedziała do mnie przyjaciółka
- No dobra – odparłam
- Ale w twoim pokoju.
- No to chodźmy – odpowiedziałam i wstałam z kanapy.
Ruszyłam w kierunku schodów, a za mną Lilly. Nawiązała jeszcze kontakt wzrokowy z chłopakami i poszła. Dostałam sms-a:
„Wiem o co im chodzi, nie daj się kotku” – odpisałam:
„ Ale o co im chodzi?”
„Chcą z nas wyciągnąć co ukrywamy”
„To się nie damy. Kocham cie” – odpisałam i schowałam telefon.
Weszłyśmy z Lilly do pokoju.
- Siadaj – powiedziała stanowczo
- O co chodzi? – zapytałam zdziwiona
- Wiem, że cos z Harrym ukrywacie.
- Ale my wam wszystko powiedzieliśmy. To głupi zakład i dobra zabawa.
- Ta, a tak się kogoś całuje jak jest zakład?
- No mówię ci jak mus to mus. – odparłam.
Nagle usłyszałam z dołu szczekanie mojego psa. Tak mam psa. Ma na imię Apsik. Jest już stary. Praktycznie cały czas śpi. Budzi się tylko, żeby coś zjeść, albo wyjść na spacer z potrzebą.
Zeszłam na dół i zo0baczyłam Nialla z kanapką, a przed nim Apsik.
- Niall co ty robisz? – zapytałam
- Coś ci do domu wlazło! – krzyknął przerażony
- To jest mój pies – odparłam. Apsik cały czas szczekał na Niallera.
- Błagam zabierz do ode mnie! – prosił przestraszony. Apsik to duży pies, nie jeden taki Niall by się go bał.
- Co ty masz w tej kanapce? – zapytałam podchodząc do niego. Wzięłam mu ją i zdjęłam górną kromke chleba.
- Niall debilu przechodzisz na psia dietę?
- Nie. – odparł
- To co w twojej kanapce robi karma dla psa? – zapytałam
- Myślałem, że to płatki w nowym opakowaniu.
Wszyscy wybuchnęli głośnym śmiechem. Dałam kanapkę Apskowi do miski i go tam zaprowadziłam. Zrobiłam Niallerowi drugą kanapkę i poszłam do salonu.
- Nie wiedziałem, że masz psa – przyznał Lou
- No, ja też – dodał Liam
- On jest prawie niezauważalny – powiedziałam
- No to co ukrywacie przed nami? – zapytała Lilly
- Ile razy wam mamy mówić, że nic? – odpowiedział loczek gapiąc się w telewizor
- Ech uparci jak osły – powiedział Zayn
- Dobra, ja się będę zbierać, późno już – powiedziała Lilly
- No my też – dodał Liam tatuś zespołu
- No to pa Jane – powiedziała Lilly i wyszła na zewnątrz
- Pa – pożegnał się Zayn
- Nara – dopowiedzieli Niall i Lou
- A ty Harry nie idziesz? – zapytał Pan Marchewkowy Potwór
- Nie chce spać na kanapie – odparł loczek
- Ech nie będziesz. Ktoś mi musi zrobić śniadanie – powiedział Lou
- No to pa kochanie – powiedział loczek wstając i całując mnie w policzek
- Pa! – powiedziałam.
Gdy Hazza był już przy wyjściu zawołałam:
- Harry zaczekaj!
Loczek zatrzymał się, a ja do niego podbiegłam i go pocałowałam. Jeszcze chwilę się tak całowaliśmy gdy ktoś powiedział:
-Bo zaraz zacznę żygacz tęczą – był to Louis
- Wiem co jest grane! – zawołała Lilly.
Oderwałam się od loczka i spojrzałam na nią pytająco.
- No co? – zapytał Zayn
- Oni na serio są razem. To nie był żaden zakład – powiedziała.
My z Harrym wybuchliśmy śmiechem.
- Czyli to prawda – dodał Niall
- Harry spisz na kanapie! – znowu oburzył się Lou
- Ech wytrzymam – odparł Hazza i mnie pocałowałam w policzek
- Lou to teraz tylko my jesteśmy sami – przyznał Nialler – Zayn ma dziewczynę, Harry ma, Liam ma tylko my nie mamy.
- No… - nie dokończył Lou, bo pan forever hungry mu przerwał
- Mam pomysł, będziemy gejami, aż sobie nie znajdziemy dziewczyn.
- Wal się. Mam dziewczynę – powiedział Pan Marchewka
- Co? – zapytał Niall
- Przedwczoraj byłem na randce. Nic z tego Niall.
- Jak ma na imię? – zapytała Lilly
- Eleonor – rozmarzył się Louis
- Czemu nam nic nie mówiłeś? – zapytał Liam
- Bo to nie było pewne. Przez ciebie Harry boli mnie kręgosłup.
- Przez niego? – zapytał Zayn
- Musiałem spać na kanapie.
- Dobrze ci tak – powiedział Hazza
- Teraz ty sobie tak pośpisz. – odparł Lou.
Jeszcze chwilę tak dyskutowaliśmy i cała banda się rozeszła.
*********************************
Nadeszła era totemu! Hhaha żarcik, ogłaszam mój wielki powrót szlaban sie skończył! Dobra ludziska postanowiłam dac wam mój numer GG jakbyście chcieli zapytać o cos, albo takie tam. Oto mój numer: 22551618
Teraz do tych dziewczyn, które chciały takie 2 postacie w tym opowiadaniu. One na pewno będa, wprawdzie to juz są, ale ja pisze naprzód, więc nie miałam jak wcześniej ich dodać.
Komentowac proszę;) Wiem, że to opowiadanie jest beznadziejne, ale mi sie nudzi na lekcjach w szkole to co mam robić?
1. Widziałyście teledysk do "More That This"? Podobno ma byc jeszcze ta druga wersja o randce w Paryżu.
2. Wiecie, że One Direction zdobyli złota płyte w polsce i nie przyjada jej odebrac? Skandal, ale napisali podziękowania na tt więc przynajmniej nie maja nas w dupie.
Dobra same to oceńcie:) Miłego czytania i KOMENUJCIE!!!!!
Ja dalej śmiałam się jak głupia.
- Kochanie możemy przez chwilę pogadać? – zapytał mnie Hazza
- Nie mów tak do mnie – odparłam z groźna miną
- Ale ty jesteś moja dziewczyną – odpowiedział
- Ech i po co mi był ten zakład.
- Chodź kotku musimy pogadać.
- Kotku? O Jezusie już w życiu się nie założę.
Poszliśmy z Harrym do mojego pokoju. Zamykając za nami drzwi.
- O co chodzi/ - zapytałam
- Widzę, że już nie możesz wytrzymać, ale do wieczora poróbmy sobie jeszcze żarty – powiedział
- A to dobry pomysł, a widziałeś ich miny? – zaczęłam się śmiać
- Ty to masz pomysły dziewczyno. Sam bym czegos lepszego nie wymyślił – odparł.
Zeszliśmy na dół. Jak Harry zszedł ze schodów ja wskoczyłam mu na plecy i zaczęłam krzyczeć:
- Wio! Baśka wio!
Wszyscy patrzyli na mnie, a Harold się śmiał.
- No co, jak mus to mus – powiedziałam.
Przez resztę dnia byliśmy u mnie. Oglądaliśmy filmy, wygłupialiśmy się, ale przez ten cały czas trwały również dyskusje o mnie i Harrym.
- Mówię wam oni coś ukrywają – zabrał głos Niall
- No, ale co? – zapytała Lilly
- I właśnie to się musimy dowiedzieć – dodał Liam
- My wszystko wam powiedzieliśmy – powiedział Hazza
- No właśnie – dodałam.
Lilly zaczęła pisać sms-y. Po chwili wszystkim zadzwoniły telefony oprócz mi i Harremu. Spojrzałam na niego zdziwiona. Po chwili wszyscy w stronę Lilly kiwnęli głowami na tak.
- Jane musimy pogadać – powiedziała do mnie przyjaciółka
- No dobra – odparłam
- Ale w twoim pokoju.
- No to chodźmy – odpowiedziałam i wstałam z kanapy.
Ruszyłam w kierunku schodów, a za mną Lilly. Nawiązała jeszcze kontakt wzrokowy z chłopakami i poszła. Dostałam sms-a:
„Wiem o co im chodzi, nie daj się kotku” – odpisałam:
„ Ale o co im chodzi?”
„Chcą z nas wyciągnąć co ukrywamy”
„To się nie damy. Kocham cie” – odpisałam i schowałam telefon.
Weszłyśmy z Lilly do pokoju.
- Siadaj – powiedziała stanowczo
- O co chodzi? – zapytałam zdziwiona
- Wiem, że cos z Harrym ukrywacie.
- Ale my wam wszystko powiedzieliśmy. To głupi zakład i dobra zabawa.
- Ta, a tak się kogoś całuje jak jest zakład?
- No mówię ci jak mus to mus. – odparłam.
Nagle usłyszałam z dołu szczekanie mojego psa. Tak mam psa. Ma na imię Apsik. Jest już stary. Praktycznie cały czas śpi. Budzi się tylko, żeby coś zjeść, albo wyjść na spacer z potrzebą.
Zeszłam na dół i zo0baczyłam Nialla z kanapką, a przed nim Apsik.
- Niall co ty robisz? – zapytałam
- Coś ci do domu wlazło! – krzyknął przerażony
- To jest mój pies – odparłam. Apsik cały czas szczekał na Niallera.
- Błagam zabierz do ode mnie! – prosił przestraszony. Apsik to duży pies, nie jeden taki Niall by się go bał.
- Co ty masz w tej kanapce? – zapytałam podchodząc do niego. Wzięłam mu ją i zdjęłam górną kromke chleba.
- Niall debilu przechodzisz na psia dietę?
- Nie. – odparł
- To co w twojej kanapce robi karma dla psa? – zapytałam
- Myślałem, że to płatki w nowym opakowaniu.
Wszyscy wybuchnęli głośnym śmiechem. Dałam kanapkę Apskowi do miski i go tam zaprowadziłam. Zrobiłam Niallerowi drugą kanapkę i poszłam do salonu.
- Nie wiedziałem, że masz psa – przyznał Lou
- No, ja też – dodał Liam
- On jest prawie niezauważalny – powiedziałam
- No to co ukrywacie przed nami? – zapytała Lilly
- Ile razy wam mamy mówić, że nic? – odpowiedział loczek gapiąc się w telewizor
- Ech uparci jak osły – powiedział Zayn
- Dobra, ja się będę zbierać, późno już – powiedziała Lilly
- No my też – dodał Liam tatuś zespołu
- No to pa Jane – powiedziała Lilly i wyszła na zewnątrz
- Pa – pożegnał się Zayn
- Nara – dopowiedzieli Niall i Lou
- A ty Harry nie idziesz? – zapytał Pan Marchewkowy Potwór
- Nie chce spać na kanapie – odparł loczek
- Ech nie będziesz. Ktoś mi musi zrobić śniadanie – powiedział Lou
- No to pa kochanie – powiedział loczek wstając i całując mnie w policzek
- Pa! – powiedziałam.
Gdy Hazza był już przy wyjściu zawołałam:
- Harry zaczekaj!
Loczek zatrzymał się, a ja do niego podbiegłam i go pocałowałam. Jeszcze chwilę się tak całowaliśmy gdy ktoś powiedział:
-Bo zaraz zacznę żygacz tęczą – był to Louis
- Wiem co jest grane! – zawołała Lilly.
Oderwałam się od loczka i spojrzałam na nią pytająco.
- No co? – zapytał Zayn
- Oni na serio są razem. To nie był żaden zakład – powiedziała.
My z Harrym wybuchliśmy śmiechem.
- Czyli to prawda – dodał Niall
- Harry spisz na kanapie! – znowu oburzył się Lou
- Ech wytrzymam – odparł Hazza i mnie pocałowałam w policzek
- Lou to teraz tylko my jesteśmy sami – przyznał Nialler – Zayn ma dziewczynę, Harry ma, Liam ma tylko my nie mamy.
- No… - nie dokończył Lou, bo pan forever hungry mu przerwał
- Mam pomysł, będziemy gejami, aż sobie nie znajdziemy dziewczyn.
- Wal się. Mam dziewczynę – powiedział Pan Marchewka
- Co? – zapytał Niall
- Przedwczoraj byłem na randce. Nic z tego Niall.
- Jak ma na imię? – zapytała Lilly
- Eleonor – rozmarzył się Louis
- Czemu nam nic nie mówiłeś? – zapytał Liam
- Bo to nie było pewne. Przez ciebie Harry boli mnie kręgosłup.
- Przez niego? – zapytał Zayn
- Musiałem spać na kanapie.
- Dobrze ci tak – powiedział Hazza
- Teraz ty sobie tak pośpisz. – odparł Lou.
Jeszcze chwilę tak dyskutowaliśmy i cała banda się rozeszła.
*********************************
Nadeszła era totemu! Hhaha żarcik, ogłaszam mój wielki powrót szlaban sie skończył! Dobra ludziska postanowiłam dac wam mój numer GG jakbyście chcieli zapytać o cos, albo takie tam. Oto mój numer: 22551618
Teraz do tych dziewczyn, które chciały takie 2 postacie w tym opowiadaniu. One na pewno będa, wprawdzie to juz są, ale ja pisze naprzód, więc nie miałam jak wcześniej ich dodać.
Komentowac proszę;) Wiem, że to opowiadanie jest beznadziejne, ale mi sie nudzi na lekcjach w szkole to co mam robić?
1. Widziałyście teledysk do "More That This"? Podobno ma byc jeszcze ta druga wersja o randce w Paryżu.
2. Wiecie, że One Direction zdobyli złota płyte w polsce i nie przyjada jej odebrac? Skandal, ale napisali podziękowania na tt więc przynajmniej nie maja nas w dupie.
Dobra same to oceńcie:) Miłego czytania i KOMENUJCIE!!!!!
poniedziałek, 7 maja 2012
ROZDZIAŁ 8 CZ.2
Pewnie myślał, że mi się nie podobało, a wręcz przeciwnie.
- Wiesz co, ja sądzę, że nie czuję do ciebie tego… co do przyjaciela – powiedziałam i odwzajemniłam pocałunek.
Cała resztę dnia spędziliśmy razem. Wieczorem z Harrym poszliśmy na krótki spacer.
- Cieszę się, że miałem tyle odwagi, żeby ci powiedzieć, że cię kocham – powiedział i mnie pocałował w policzek.
- Ja też się cieszę – odparłam.
NASTĘPNEGO DNIA
Umówiliśmy się z Harrym, że po południu on do mnie przyjdzie. Tak jak obiecał przyszedł.
- A co robimy z naszą bandą, gadamy im? – zapytał
- Może nic nie mówmy, ale jak przyjdą ja pójdę do góry, a potem zejdę i ci usiądę na kolanach. Porobimy sobie z nich jaja – powiedziałam
- Umm niezły pomysł. Ech niestety będę spał na kanapie. – odpowiedział
- Czemu? – zapytałam
- Poczekaj, aż Lou się dowie. Był przedwczoraj na randce i go wywaliłem na kanapę.
-Oj mój biedny. To Lou był na randce i się nie pochwalił? Zdrajca. To pisze sms-y do wszystkich.
- Ok.
Wysłałam sms-y do naszej paczki. Jak mówiłam poszłam do góry i czekałam jak reszta przyjdzie. Usłyszałam dzwonek do drzwi i dostałam sms-a:
„To dopiero połowa. Harry X.”
Czekałam dalej. Po jakiś dwóch minutach znowu zabrzmiał dzwonek. I znowu sms:
„Komplet. Zaczynamy?”
„Dobra usiądź na kanapie , idę„ – odpisałam.
Wyszłam z pokoju i zeszłam na dół. Zobaczyłam bardzo znane mi mordki.
- Siemka – przywitałam się
- Cześć – odparł Niall, a za nim reszta.
Podeszłam do Harrego i usiadłam mu na kolanach. Wszyscy patrzyli na nas z miną typu: O co caman?
- To zakłam – odpowiedziałam na niezadane pytanie
- Ale jaki zakład? – zapytał Liam
- No nie wiemy czy wam możemy powiedzieć – zabrał głos Harry
- Nie rozumiem – powiedział Niall
- To może ty im powiesz – powiedział Hazza do mnie.
Nie zdradziłam mu mojego planu szczegółowego, a on nie miał pomysłów, więc pewnie chciał zostawić to mi.
- No dobra, założyliśmy się o to czy Harry zje 20 naleśników. Przypomnijmy ten rekord należał do Nialla. Niestety on zjadł nawet 21 i teraz musze udawać jego dziewczynę. – powiedziałam
- Co?! – wykrzyczał Niall
- No właśnie co?! – zapytała Lilly
- Harry śpisz na kanapie! – krzyknął Lou
- Dlaczego? – zapytał loczek
- Bo mnie zdradziłeś i zabieram ci żelki!
- O nie tylko nie żelki.
- Tak!
- Ech… - westchnął Hazza
- Przyjdź do mnie. Nie będziesz spał na kanapie i kupimy bardzo dużo żelek. – powiedziałam
- Oooo kochana jesteś – powiedział Harry i się do mnie przytulił pokazując język Panu Marchewce.
- Ej on jest mój! – oburzył się Lou
- Nie, bo mój! Na miesiąc!
- Aż na miesiąc? Wow to niezły zakład. A jak byś ty wygrała to co by on musiał zrobić? – zapytał Zayn
- Musiałby wtedy na koncercie powiedzieć do Nialla, że go kocha i wyznać, że jest gejem. – powiedziałam.
Wszyscy wybuchneli śmiechem, a Harry siedział z miną: Bardzo śmieszne.
- No, ale ja wygrałem – powiedział i się szeroko uśmiechnął – no daj buzi swojemu Bed – boyowi.
- Z języczkiem! – wrzasnął Zayn
- Chyba śnisz – powiedziałam
- Gorzko! Gorzko! – zaczęła Lilly, a za nią reszta.
- Nie masz wyboru – powiedział zielonooki, a ja dalej udawałam, że się nim brzydzę. W końcu wstałam i popchnęłam loczka żeby leżał. Usiadłam na nim rozkrokiem i go namiętnie pocałowałam.
Reakcja reszty wyglądała tak:
- Uuu! – i inne takie okrzyki.
Gdy się oderwałam od Hazzy powiedziałam:
- Zadowoleni?
- Ja bardzo – powiedział Harry – czasami warto się z nią zakładać i to z pewną wygraną.
- Jane zakładamy się, że wypije liter wody bez przerwy? – zapytał Liam
- Nie! – wrzasnęłam
- Ech szkoda.
- Dobra nie wiem jak ty, ale ja już nie wytrzymam – powiedziałam do loczka i wybuchnęłam głośnym śmiechem
- O co jej chodzi? – zapytała Lilly Harrego.
********************
Udało mi sie ukradkiem wejśc i szybko napisac ten rozdział specjalnie dla was. Przpraszam za błędy, ale nie mam czasu poprawiać. Komentujcie błagam. I życze miłego czytania;)
- Wiesz co, ja sądzę, że nie czuję do ciebie tego… co do przyjaciela – powiedziałam i odwzajemniłam pocałunek.
Cała resztę dnia spędziliśmy razem. Wieczorem z Harrym poszliśmy na krótki spacer.
- Cieszę się, że miałem tyle odwagi, żeby ci powiedzieć, że cię kocham – powiedział i mnie pocałował w policzek.
- Ja też się cieszę – odparłam.
NASTĘPNEGO DNIA
Umówiliśmy się z Harrym, że po południu on do mnie przyjdzie. Tak jak obiecał przyszedł.
- A co robimy z naszą bandą, gadamy im? – zapytał
- Może nic nie mówmy, ale jak przyjdą ja pójdę do góry, a potem zejdę i ci usiądę na kolanach. Porobimy sobie z nich jaja – powiedziałam
- Umm niezły pomysł. Ech niestety będę spał na kanapie. – odpowiedział
- Czemu? – zapytałam
- Poczekaj, aż Lou się dowie. Był przedwczoraj na randce i go wywaliłem na kanapę.
-Oj mój biedny. To Lou był na randce i się nie pochwalił? Zdrajca. To pisze sms-y do wszystkich.
- Ok.
Wysłałam sms-y do naszej paczki. Jak mówiłam poszłam do góry i czekałam jak reszta przyjdzie. Usłyszałam dzwonek do drzwi i dostałam sms-a:
„To dopiero połowa. Harry X.”
Czekałam dalej. Po jakiś dwóch minutach znowu zabrzmiał dzwonek. I znowu sms:
„Komplet. Zaczynamy?”
„Dobra usiądź na kanapie , idę„ – odpisałam.
Wyszłam z pokoju i zeszłam na dół. Zobaczyłam bardzo znane mi mordki.
- Siemka – przywitałam się
- Cześć – odparł Niall, a za nim reszta.
Podeszłam do Harrego i usiadłam mu na kolanach. Wszyscy patrzyli na nas z miną typu: O co caman?
- To zakłam – odpowiedziałam na niezadane pytanie
- Ale jaki zakład? – zapytał Liam
- No nie wiemy czy wam możemy powiedzieć – zabrał głos Harry
- Nie rozumiem – powiedział Niall
- To może ty im powiesz – powiedział Hazza do mnie.
Nie zdradziłam mu mojego planu szczegółowego, a on nie miał pomysłów, więc pewnie chciał zostawić to mi.
- No dobra, założyliśmy się o to czy Harry zje 20 naleśników. Przypomnijmy ten rekord należał do Nialla. Niestety on zjadł nawet 21 i teraz musze udawać jego dziewczynę. – powiedziałam
- Co?! – wykrzyczał Niall
- No właśnie co?! – zapytała Lilly
- Harry śpisz na kanapie! – krzyknął Lou
- Dlaczego? – zapytał loczek
- Bo mnie zdradziłeś i zabieram ci żelki!
- O nie tylko nie żelki.
- Tak!
- Ech… - westchnął Hazza
- Przyjdź do mnie. Nie będziesz spał na kanapie i kupimy bardzo dużo żelek. – powiedziałam
- Oooo kochana jesteś – powiedział Harry i się do mnie przytulił pokazując język Panu Marchewce.
- Ej on jest mój! – oburzył się Lou
- Nie, bo mój! Na miesiąc!
- Aż na miesiąc? Wow to niezły zakład. A jak byś ty wygrała to co by on musiał zrobić? – zapytał Zayn
- Musiałby wtedy na koncercie powiedzieć do Nialla, że go kocha i wyznać, że jest gejem. – powiedziałam.
Wszyscy wybuchneli śmiechem, a Harry siedział z miną: Bardzo śmieszne.
- No, ale ja wygrałem – powiedział i się szeroko uśmiechnął – no daj buzi swojemu Bed – boyowi.
- Z języczkiem! – wrzasnął Zayn
- Chyba śnisz – powiedziałam
- Gorzko! Gorzko! – zaczęła Lilly, a za nią reszta.
- Nie masz wyboru – powiedział zielonooki, a ja dalej udawałam, że się nim brzydzę. W końcu wstałam i popchnęłam loczka żeby leżał. Usiadłam na nim rozkrokiem i go namiętnie pocałowałam.
Reakcja reszty wyglądała tak:
- Uuu! – i inne takie okrzyki.
Gdy się oderwałam od Hazzy powiedziałam:
- Zadowoleni?
- Ja bardzo – powiedział Harry – czasami warto się z nią zakładać i to z pewną wygraną.
- Jane zakładamy się, że wypije liter wody bez przerwy? – zapytał Liam
- Nie! – wrzasnęłam
- Ech szkoda.
- Dobra nie wiem jak ty, ale ja już nie wytrzymam – powiedziałam do loczka i wybuchnęłam głośnym śmiechem
- O co jej chodzi? – zapytała Lilly Harrego.
********************
Udało mi sie ukradkiem wejśc i szybko napisac ten rozdział specjalnie dla was. Przpraszam za błędy, ale nie mam czasu poprawiać. Komentujcie błagam. I życze miłego czytania;)
sobota, 5 maja 2012
INFORMACJA
Siemka wszystkim. Chciałam was poinformować, że przez najbliższy tydzień nie dodam nowych rozdziałów, ponieważ mam szlaban na kompa. Czekajcie z niecierpliwościa jak wejde za tydzień to dodam mego długi rozdział specjalnie dla was na przeprosiny. Przepraszam was jeszcze raz;)
Pozdro;)
Pozdro;)
piątek, 4 maja 2012
ROZDZIAŁ7 CZ.2
- Mogę z Toba iść do tej Polski?
- A chcesz? – zapytała
- Tak.
- To chodź idziemy – powiedziała
- A mi się wydaje, że Polska jest tam – powiedziałem pokazując kierunek jej domu.
- A tak masz rację – powiedziała.
Wziąłem ją na ręce i szedłem w kierunku domu dziewczyny.
3 DNI PÓŹNIEJ
Jest już po pogrzebie babci Jane. Pojechałem do Polski razem z nią i jej tatą.
OCZMI JANE
Od kiedy się dowiedziałam, że babcia nie żyje, Harry jest cały czas w pobliżu mnie. Przez pobyt w Polsce Hazza cały czas prostuje sobie włosy.
- Po co ty te twoje boskie loki prostujesz? – zapytałam
- Chcę być niezauważalny – odparł
- Po co?
- No, bo ten czas jest dla ciebie trudny i niby jeszcze brakuje ci tabunu fanek dookoła nas?
- Ech masz rację. Kochany jesteś, ale nie mogę wytrzymać jak nie widzę tych twoich loków.
3 DNI PÓŹNIEJ
Jesteśmy już w Londynie. Siedziałam na kanapie przed telewizorem. Tata był w pracy więc byłam sama. Nagle dostałam sms-a:
„Możesz do mnie przyjść. Jest tez reszta. Harry X.” – odpisałam:
„ Dobra. Zaraz będę”
Poszłam do góry i skontrolowałam mój wygląd. Poperfumowałam się i poszłam.
5 MINUT PÓŹNIEJ
Zadzwoniłam do drzwi. Otworzył mi Harry. Był jakoś dziwnie spięty. Nawet ładnie się ubrał. Nie wiem po co.
- Siemka – powiedziałam i uśmiechnęłam się
- Cześć, wchodź – odpowiedział.
Weszłam do środka i się zaczęłam rozglądać za resztą. Nikogo nie było, nawet było cicho.
- Gdzie reszta? Coś tu za cicho i za spokojnie.
- No właśnie, nie ma ich. – powiedział lekko speszony
- No, ale jak nie ma pisałeś mi, że są.
- Musiałem tak napisać żebyś przyszła.
- Nic z tego nie rozumiem.
- Jane muszę ci coś powiedzieć – rzekł
- Co takiego? – zapytałam
- No, bo ja… ja… ja cie kocham – powiedział i mnie pocałował.
To uczucie było niesamowite. Jego miękkie usta spoczywały na moich. W moim brzuchu wybuchł wulkan z motylkami. Czułam się jak w niebie.
Gdy loczek się ode mnie oderwał spojrzał na mnie.
- Wow. To było zaskakujące – powiedziałam w szoku
Chłopak stał zdezorientowany i przygryzał dolną wargę. Jaki to słodki widok.
- Przepraszam… - powiedział gapiąc się na buty.
***********************
Kuźwa jaki krótki, ale emocjunujący nie? Chyba jeden z najlepszych moim rozdziałów jakie dotąd miałam. Ech no cóz jest 13 komentarzy to jest kolejny rozdział. Zaskoczyłyście mnie pozytywnie. KOCHAM WAS!!!! I DZIĘKUJĘ!!!!
PS: Życzę miłego czytania;)
Pozdro;D
- A chcesz? – zapytała
- Tak.
- To chodź idziemy – powiedziała
- A mi się wydaje, że Polska jest tam – powiedziałem pokazując kierunek jej domu.
- A tak masz rację – powiedziała.
Wziąłem ją na ręce i szedłem w kierunku domu dziewczyny.
3 DNI PÓŹNIEJ
Jest już po pogrzebie babci Jane. Pojechałem do Polski razem z nią i jej tatą.
OCZMI JANE
Od kiedy się dowiedziałam, że babcia nie żyje, Harry jest cały czas w pobliżu mnie. Przez pobyt w Polsce Hazza cały czas prostuje sobie włosy.
- Po co ty te twoje boskie loki prostujesz? – zapytałam
- Chcę być niezauważalny – odparł
- Po co?
- No, bo ten czas jest dla ciebie trudny i niby jeszcze brakuje ci tabunu fanek dookoła nas?
- Ech masz rację. Kochany jesteś, ale nie mogę wytrzymać jak nie widzę tych twoich loków.
3 DNI PÓŹNIEJ
Jesteśmy już w Londynie. Siedziałam na kanapie przed telewizorem. Tata był w pracy więc byłam sama. Nagle dostałam sms-a:
„Możesz do mnie przyjść. Jest tez reszta. Harry X.” – odpisałam:
„ Dobra. Zaraz będę”
Poszłam do góry i skontrolowałam mój wygląd. Poperfumowałam się i poszłam.
5 MINUT PÓŹNIEJ
Zadzwoniłam do drzwi. Otworzył mi Harry. Był jakoś dziwnie spięty. Nawet ładnie się ubrał. Nie wiem po co.
- Siemka – powiedziałam i uśmiechnęłam się
- Cześć, wchodź – odpowiedział.
Weszłam do środka i się zaczęłam rozglądać za resztą. Nikogo nie było, nawet było cicho.
- Gdzie reszta? Coś tu za cicho i za spokojnie.
- No właśnie, nie ma ich. – powiedział lekko speszony
- No, ale jak nie ma pisałeś mi, że są.
- Musiałem tak napisać żebyś przyszła.
- Nic z tego nie rozumiem.
- Jane muszę ci coś powiedzieć – rzekł
- Co takiego? – zapytałam
- No, bo ja… ja… ja cie kocham – powiedział i mnie pocałował.
To uczucie było niesamowite. Jego miękkie usta spoczywały na moich. W moim brzuchu wybuchł wulkan z motylkami. Czułam się jak w niebie.
Gdy loczek się ode mnie oderwał spojrzał na mnie.
- Wow. To było zaskakujące – powiedziałam w szoku
Chłopak stał zdezorientowany i przygryzał dolną wargę. Jaki to słodki widok.
- Przepraszam… - powiedział gapiąc się na buty.
***********************
Kuźwa jaki krótki, ale emocjunujący nie? Chyba jeden z najlepszych moim rozdziałów jakie dotąd miałam. Ech no cóz jest 13 komentarzy to jest kolejny rozdział. Zaskoczyłyście mnie pozytywnie. KOCHAM WAS!!!! I DZIĘKUJĘ!!!!
PS: Życzę miłego czytania;)
Pozdro;D
czwartek, 3 maja 2012
ROZDZIAŁ 6 CZ.2
OCZMI HARREGO
Próbowałem przeprosić Louisa gdy usłyszałem pisk Jane z góry. Telewizor się wyłączył. Szybko pobiegłem do niej. Wszedłem do łazienki i zobaczyłem Jane leżącą na podłodze. Starała się niezdarnie wstać.
- Co się stało? – zapytałem pomagając jej
- Woda + suszarka + prąd = eksplozja i śliska podłoga – odparła.
Do łazienki weszła reszta.
- Nic ci nie jest? – zapytała Lilly podchodząc do Jane.
- Mi nie, tylko suszarka się zepsuła i wywaliło korki – odpowiedziała.
Wszyscy wybuchneliśmy głośnym śmiechem.
- Korkami się zajmiemy – powiedział Marchewka i poszedł na dół, a za nim wszyscy oprócz Lilly i mnie.
- Na pewno nic ci nie jest? – zapytałem
- Na pewno. Dzięki – odparła.
Lilly przyniosła latarkę, a ja wyciągnąłem suszarkę z wody i odłączyłem z prądu. Nagle światło się zaświeciło i dopiero teraz zobaczyłem jak Jane wygląda. Była owinięta ręcznikiem, cała mokra, a z włosów kapały jej kropelki wody. Uroczy widok. Taka troszkę przestraszona jeszcze była, więc ją przytuliłem po przyjacielsku i powiedziałem:
- To każdemu mogło się zdarzyć.
- Nie, tylko takiej ofiarze losu jak ja.
OCZAMI JANE
Około 14:00 wszyscy rozeszli się do domów. Dostałam sms – a od taty, że wróci gdzieś o 17:00. Leżałam na kanapie i oglądałam telewizor gdy zadzwonił telefon stacjonarny.
ROZMOWA
- Halo – powiedziałam
- Dzień dobry czy dodzwoniłam się do Grzegorza i Janiny?
- Tak ja jestem Janina. W czym mogę pomóc?
- Dzwonię ze szpitala. Niestety twoja babcia umarła. Choroba ją zwyciężyła.
- A kim pani jest?
- Byłam jej pielęgniarką. Bardzo mi przykro.
- Do usłyszenia – powiedziałam przez łzy.
KONIEC ROZMOWY
Gdy odłożyłam słuchawkę od razu rzuciłam się na kanapę z płaczem. Płakałam tak z dobre 30 minut. Wstałam z kanapy płacząc dalej i podeszłam do tatowego barka. Wzięłam z ni8ego pierwszą lepszą butelkę i wybiegłam z domu.
OCZMI HAZZY
- Lou ile jeszcze razy mam cie przepraszać? – zapytałem przyjaciela
- Jak mogłeś ta mi powiedzieć?
- No pjany byłem, nie wiedziałem co robię.
- A idź sobie do Jane! – krzyknął
- Jak sobie chcesz – odparłem i wyszedłem.
Szedłem do Jane, aby jakoś mi pomogła przeprosić Louisa. Gdy już tam byłem zadzwoniłem dzwonkiem do drzwi i czekałem Az ktoś mi otworzy. Lecz tak się nie stało. Nacisnąłem klamkę chcąc sprawdzić czy drzwi SA otwarte czy zamknięte. Były otwarte więc wszedłem do środka. Na kanapie było pełno chusteczek, a barek był otwarty.
- Jane jesteś? – zawołałem, ale nikt mi nie odpowiedział.
Zobaczyłem telefon Jane leżący na stole. Miała 5 nieodebranych połączeń i 7 sms – ów. Ona nigdy nie rozstawała się z telefonem, tak jak ja. Wiedziałem, że musiało cos się stać.
- O Harry dobrze, że jesteś. Jest z Toba Jane? – przyszła Lilly
- Nie, nie ma jej, a barek jest otwarty. Cos się musiało stać.
- Dostałam od niej bardzo dziwnego sms-a. Napisała mi, że za szybko traci ludzi których kocha.
- Chodź szybko, trzeba ja znaleźć. – powiedziałem.
Zamknęliśmy dom Jane i biegliśmy przed siebie. Zatrzymaliśmy jednego z przechodniów.
- Przepraszam nie widział pan tej dziewczyny? – zapytałem pokazując zdjęcie Jane.
- Niestety nie.
- To samo zrobiłem jeszcze dwa razy. Na próżno. Zaczepiłem kobietę w średnim wieku.
- Przepraszam nie widziała pani tej dziewczyny? – zapytałem pokazując zdjęcie Jane.
- Hmm tak widziałam. Rozpłakana szła w stronę rzeki. Wydawała mi się Pjana. Miała jeszcze przy sobie właśnie butelkę chyba z alkoholem.
- Dziękuję pani bardzo – powiedziałem i zacząłem biec w stronę rzeki, a za mna Lilly.
- Harry zaczekaj na mnie! – krzyknęła za mną.
Ale ja bałem się, że Jane zrobi cos sobie. Dobiegłem i zobaczyłem Jane siedzącą pod drzewem. Twarz miała schowaną w dłoniach. Podszedłem do niej i ja przytuliłem. Nic nie mówiłem. Zobaczyłem, że płacze. Podniosła głowę i popatrzyła na mnie. Wtuliła się we mnie i zaczęła płakać jeszcze bardziej. Dobiegła do nas Lilly i widząc co jest grane też ja przytuliła. Po jakiś 10 minutach dobiegła do nas reszta chłopaków, nie wiem skąd. Jane uwolniła się z naszych objęć i zaczęła pic whisky.
- Daj to – powiedziałem biorąc butelkę
- Zostaw, muszę to dokończyć – powiedziała
- Ale ty jesteś niepełnoletnia – zabrał głos Louis
- No to co – odparła. Wziąłem jej butelkę.
- Chodź pójdziemy do domu – powiedziała Lil łapiąc dziewczynę za rękę.
- Nie. Ja ide do Polski. – odparła i wyrwała się z objęć przyjaciółki.
- Ale, że jak, na piechotę? – zapytał Niall
- Tak, co nie wolno? – zapytała sepleniąc
- No chodź idziemy do domu – próbował Niall
- Nie idę! Czy wy to rozumiecie?! – wybuchnęła.
Zaczęłam biec przed siebie, a ja za nią. W końcu zabrakło jej siły i przeszła w marsz. Zatrzymałem ja i zapytałem:
***********************
Rozdział 6. Uf w końcu. Przepraszam, że tak urwałam, ale cos długi, a tak to będziecie częściej odwiedzać mojego bloga z nadzieją, że dodałam kolejny. Nie długo dodam obiesuję, jak będzie 11 komantrzy... Przepraszam tez, że narazie nie dodałam tych proszonych postaci, ale jakos w tym rozdziale mi nie pasowały. Postaram sie wymyslic coś, żeby one były. No nic życzę miłego czytania i jeszcze raz przepraszam. KOMENTOWAĆ, PAMIĘTAJCIE 11 KOMENTARZY - 7 ROZDZIAŁ.
Próbowałem przeprosić Louisa gdy usłyszałem pisk Jane z góry. Telewizor się wyłączył. Szybko pobiegłem do niej. Wszedłem do łazienki i zobaczyłem Jane leżącą na podłodze. Starała się niezdarnie wstać.
- Co się stało? – zapytałem pomagając jej
- Woda + suszarka + prąd = eksplozja i śliska podłoga – odparła.
Do łazienki weszła reszta.
- Nic ci nie jest? – zapytała Lilly podchodząc do Jane.
- Mi nie, tylko suszarka się zepsuła i wywaliło korki – odpowiedziała.
Wszyscy wybuchneliśmy głośnym śmiechem.
- Korkami się zajmiemy – powiedział Marchewka i poszedł na dół, a za nim wszyscy oprócz Lilly i mnie.
- Na pewno nic ci nie jest? – zapytałem
- Na pewno. Dzięki – odparła.
Lilly przyniosła latarkę, a ja wyciągnąłem suszarkę z wody i odłączyłem z prądu. Nagle światło się zaświeciło i dopiero teraz zobaczyłem jak Jane wygląda. Była owinięta ręcznikiem, cała mokra, a z włosów kapały jej kropelki wody. Uroczy widok. Taka troszkę przestraszona jeszcze była, więc ją przytuliłem po przyjacielsku i powiedziałem:
- To każdemu mogło się zdarzyć.
- Nie, tylko takiej ofiarze losu jak ja.
OCZAMI JANE
Około 14:00 wszyscy rozeszli się do domów. Dostałam sms – a od taty, że wróci gdzieś o 17:00. Leżałam na kanapie i oglądałam telewizor gdy zadzwonił telefon stacjonarny.
ROZMOWA
- Halo – powiedziałam
- Dzień dobry czy dodzwoniłam się do Grzegorza i Janiny?
- Tak ja jestem Janina. W czym mogę pomóc?
- Dzwonię ze szpitala. Niestety twoja babcia umarła. Choroba ją zwyciężyła.
- A kim pani jest?
- Byłam jej pielęgniarką. Bardzo mi przykro.
- Do usłyszenia – powiedziałam przez łzy.
KONIEC ROZMOWY
Gdy odłożyłam słuchawkę od razu rzuciłam się na kanapę z płaczem. Płakałam tak z dobre 30 minut. Wstałam z kanapy płacząc dalej i podeszłam do tatowego barka. Wzięłam z ni8ego pierwszą lepszą butelkę i wybiegłam z domu.
OCZMI HAZZY
- Lou ile jeszcze razy mam cie przepraszać? – zapytałem przyjaciela
- Jak mogłeś ta mi powiedzieć?
- No pjany byłem, nie wiedziałem co robię.
- A idź sobie do Jane! – krzyknął
- Jak sobie chcesz – odparłem i wyszedłem.
Szedłem do Jane, aby jakoś mi pomogła przeprosić Louisa. Gdy już tam byłem zadzwoniłem dzwonkiem do drzwi i czekałem Az ktoś mi otworzy. Lecz tak się nie stało. Nacisnąłem klamkę chcąc sprawdzić czy drzwi SA otwarte czy zamknięte. Były otwarte więc wszedłem do środka. Na kanapie było pełno chusteczek, a barek był otwarty.
- Jane jesteś? – zawołałem, ale nikt mi nie odpowiedział.
Zobaczyłem telefon Jane leżący na stole. Miała 5 nieodebranych połączeń i 7 sms – ów. Ona nigdy nie rozstawała się z telefonem, tak jak ja. Wiedziałem, że musiało cos się stać.
- O Harry dobrze, że jesteś. Jest z Toba Jane? – przyszła Lilly
- Nie, nie ma jej, a barek jest otwarty. Cos się musiało stać.
- Dostałam od niej bardzo dziwnego sms-a. Napisała mi, że za szybko traci ludzi których kocha.
- Chodź szybko, trzeba ja znaleźć. – powiedziałem.
Zamknęliśmy dom Jane i biegliśmy przed siebie. Zatrzymaliśmy jednego z przechodniów.
- Przepraszam nie widział pan tej dziewczyny? – zapytałem pokazując zdjęcie Jane.
- Niestety nie.
- To samo zrobiłem jeszcze dwa razy. Na próżno. Zaczepiłem kobietę w średnim wieku.
- Przepraszam nie widziała pani tej dziewczyny? – zapytałem pokazując zdjęcie Jane.
- Hmm tak widziałam. Rozpłakana szła w stronę rzeki. Wydawała mi się Pjana. Miała jeszcze przy sobie właśnie butelkę chyba z alkoholem.
- Dziękuję pani bardzo – powiedziałem i zacząłem biec w stronę rzeki, a za mna Lilly.
- Harry zaczekaj na mnie! – krzyknęła za mną.
Ale ja bałem się, że Jane zrobi cos sobie. Dobiegłem i zobaczyłem Jane siedzącą pod drzewem. Twarz miała schowaną w dłoniach. Podszedłem do niej i ja przytuliłem. Nic nie mówiłem. Zobaczyłem, że płacze. Podniosła głowę i popatrzyła na mnie. Wtuliła się we mnie i zaczęła płakać jeszcze bardziej. Dobiegła do nas Lilly i widząc co jest grane też ja przytuliła. Po jakiś 10 minutach dobiegła do nas reszta chłopaków, nie wiem skąd. Jane uwolniła się z naszych objęć i zaczęła pic whisky.
- Daj to – powiedziałem biorąc butelkę
- Zostaw, muszę to dokończyć – powiedziała
- Ale ty jesteś niepełnoletnia – zabrał głos Louis
- No to co – odparła. Wziąłem jej butelkę.
- Chodź pójdziemy do domu – powiedziała Lil łapiąc dziewczynę za rękę.
- Nie. Ja ide do Polski. – odparła i wyrwała się z objęć przyjaciółki.
- Ale, że jak, na piechotę? – zapytał Niall
- Tak, co nie wolno? – zapytała sepleniąc
- No chodź idziemy do domu – próbował Niall
- Nie idę! Czy wy to rozumiecie?! – wybuchnęła.
Zaczęłam biec przed siebie, a ja za nią. W końcu zabrakło jej siły i przeszła w marsz. Zatrzymałem ja i zapytałem:
***********************
Rozdział 6. Uf w końcu. Przepraszam, że tak urwałam, ale cos długi, a tak to będziecie częściej odwiedzać mojego bloga z nadzieją, że dodałam kolejny. Nie długo dodam obiesuję, jak będzie 11 komantrzy... Przepraszam tez, że narazie nie dodałam tych proszonych postaci, ale jakos w tym rozdziale mi nie pasowały. Postaram sie wymyslic coś, żeby one były. No nic życzę miłego czytania i jeszcze raz przepraszam. KOMENTOWAĆ, PAMIĘTAJCIE 11 KOMENTARZY - 7 ROZDZIAŁ.
Subskrybuj:
Posty (Atom)